Uwielbiam patrzeć w niebo...wschód słońca z mojego okna

WSZYSTKO MOGĘ W TYM, KTÓRY MNIE UMACNIA


Notki
2008-04-28 ...najważniejsza jest miłość...


Miłujcie się wzajemnie tak jak Ja was umiłowałem” – powiedział Jezus. Chrześcijanin to ktoś, kto wie, że jest kochany i przez to, również powołany, aby kochać…kochać Boga i drugiego człowieka…to najważniejsze z przykazań. Najbardziej znanym dziełem, mówiącym o prawdziwej, miłości, zasługującej na największy podziw jest Hymn o miłości św. Pawła, w Pierwszym Liście do Koryntian. Święty Paweł, wskazuje w nim drogę do miłości doskonałej, takiej, która nadaje sens ludzkiemu życiu, która nigdy nie przeminie…bo prawdziwa miłość jest wieczna, nieśmiertelna. Zawsze, kiedy go czytam, widzę jak niedoskonała jest jeszcze moja miłość…

Hymn o miłości

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość."
1 Kor 13,1-13

Coś się zaczyna, coś się kończy…jest to ostatni wpis na moim blogu. Dziękuję Wam za wszystko… za Waszą obecność, za życzliwość i dobro…za wsparcie modlitewne, za cenne komentarze. Życzę Wam z całego serca, wszystkiego co najlepsze…życzę Wam i sobie, aby każdego dnia rodziła się w naszych sercach ta prawdziwa miłość, aby udzielała się przez nas każdemu napotkanemu człowiekowi… bo tylko taka miłość może zmienić świat.





2008-04-24


Kiedyś ofiarowałam swojej mamie książeczkę, w której były takie pocieszające słowa...dzisiaj sama ich potrzebuję, potrzebuje ich ktoś bardzo mi bliski, kochany...

Nawet nie wiesz,
ile jest w Tobie siły.
Nie wiesz, ile możesz znieść,
i ile jeszcze dla Ciebie przygotowano.
Nigdy nie spotyka nas większe nieszczęście
niż to, które możemy udźwignąć.
Twoje życie jest na Twoją miarę.
I nawet, gdy coś przygniata Cię do ziemi,
pamiętaj, że od dna też można się odbić.
Nigdy nie wiesz, przed czym uchroniła Cię
Opatrzność, prowadząc trudniejszą drogą.
I nie możesz sprawdzić, przed czym -swoim bólem-
ocaliłeś tych, których kochasz.
„Nie opuszczę Cię ani nie pozostawię...
 przytulę Cię jak niemowlę, nie lękaj się"
- Bóg nigdy nie odwołał tych słów.


Są takie chwile w życiu człowieka, kiedy jest wyjątkowo ciężko, kiedy wydaje się, że brak już sił i nadziei... trudno jest niektóre sytuacje zrozumieć, przeżywać… trudno pocieszyć tych, którzy bardzo cierpią. Wiem, że na ziemi są tajemnice, których rozum ludzki nie zgłębi, odsłoni nam je dopiero wieczność. Bóg prowadzi nas czasem dziwnymi, okrężnymi drogami, ale mam ufność, jestem tego pewna, że nigdy o nas nie zapomina...wiem, że to ogromna Łaska i dziękuję Mu za to codziennie. Słowo Boże, Eucharystia, modlitwa….to najlepsze duchowe lekarstwo... zawsze daje mi umocnienie, pocieszenie, nadzieję…
Będę wdzięczna za każdą, choćby najkrótszą modlitwę.
JEZU UFAM TOBIE.
 

"Ci, którzy we łzach sieją,
żąć będą w radości" - Psalm 126,5


2008-04-19



"Wszystko, coście uczynili jednemu z tych moich braci najmniejszych Mnieście uczynili”.
(Mt 25,40).


SĄD OSTATECZNY

Po wypełnieniu prostego i pogodnego życia zmarła pewna kobieta
i znalazła się natychmiast w długiej i uporządkowanej procesji osób,
które przesuwały się powoli w stronę Najwyższego Sędziego.
Przesunąwszy się do połowy kolejki coraz bardziej przysłuchiwała się słowom Boga.
Słyszała jak Bóg mówił do kogoś:

-Ty, co pomogłeś, kiedy miałem wypadek na drodze i zawiozłeś mnie do szpitala,
wstąp do mojego Raju.

Potem mówił do kogoś innego:

-Ty, co bez żadnego zysku pożyczyłeś wdowie pieniądze,
wstąp, aby otrzymać wieczną nagrodę.

A potem znów:

-Ty, który wykonywałeś bezpłatnie bardzo skomplikowane operacje chirurgiczne,
pomagając mi przynosić wielu ludziom nadzieję, wstąp do mego Królestwa.

I tak dalej.

Uboga kobieta przeraziła się bardzo,
bowiem - choć wysilała się jak tylko mogła
- nie była w stanie przypomnieć sobie żadnego szczególnego dokonania
czy czynu w swoim życiu.
Przepuściła nawet kolejkę, by mieć więcej czasu na penetrowanie swojej pamięci,
ale nie wymyśliła niczego ważnego.
Pewien uśmiechnięty ale stanowczy anioł
nie pozwolił jej ponownie przepuścić długiej kolejki.
Z bijącym sercem i z wielkim strachem dotarła przed oblicze Boga.
Ogarnął ją natychmiast swoim uśmiechem.

-Ty, która prasowałaś wszystkie moje koszule... Dziel się moją Radością!

Czasem jest nam bardzo trudno wyobrazić sobie
rzeczy nadzwyczajne w sposób zwyczajny.
Bruno Ferrero

Niedawno odkryłam opowiadania Bruno Ferrero, czytam je w wolnych chwilach...jestem pod wrażeniem tych krótkich, pouczających bajek.
 


 
2008-04-18



"Ten, kto traci pieniądze - traci dużo.
Ten, kto traci przyjaciela – traci więcej.
Ten, kto traci ducha – traci wszystko”.


Trudno utracić pieniądze, majątek… bardzo boli, kiedy tracimy przyjaciela. Jednak najwięcej traci człowiek, kiedy przez trwanie w grzechu odrzuca Boga i Jego miłość. W Ewangelii Jezus mówi o największym darze, który stanie się udziałem każdego wierzącego człowieka… tym darem jest zmartwychwstanie i życie wieczne. Żadne ziemskie dobra, przyjemności, nigdy do końca nie zaspokoją pragnień ludzkiego serca, bo są chwilowe i nietrwałe...jeśli nie są środkami zbliżania się do Boga, nie służą niczemu. Dlatego można mieć w życiu wszystko co ważne, potrzebne ale nie mieć tego co najważniejsze... można też wiele stracić, nawet nie mieć niczego a jednocześnie mieć wszystko.

„Bóg z tymi, którzy Go miłują współdziała we wszystkim dla ich dobra”.

2008-04-13 ...niepowtarzalny życiorys...


1. Nazwisko: Jezus Chrystus
2.
Tytuł: Pan i Zbawiciel
3. Data i miejsce urodzenia: Rok 0, Betlejem, Izrael
4. Pochodzenie: Ojciec: Bóg, Stwórca Wszechświata; Matka: Dziewica Maryja
5.
Tożsamość: Bóg Prawdziwy - po Ojcu, Prawdziwy Człowiek - po Matce.
6.
Charakter: Łagodny, Cichy, Pokorny, Czuły, Litościwy, Miłosierny, Kochający, Wierny i Cierpliwy
7. Zawód: Zraniony Pasterz, nieustannie szukający swoich owiec
8. Misja: Ratowanie każdego, wzywającego pomocy
9. Dyżur: 24 h na dobę, odpowiada na każde wezwanie
10. Miejsce zamieszkania:
a) Aktualne miejsce pobytu: Kościół najbliższy miejscu, w którym jesteś
b) Czasowe miejsce pobytu: Twoje serce. Pragnąłby uczynić z tego miejsca, miejsce pobytu stałego (ale to zależy od ciebie i twojej decyzji)
c) Miejsce stałego zameldowania: Królestwo Ojca. Zarezerwował tam miejsce dla ciebie zanim się urodziłeś ...
11. Znaki szczególne: Torturowany (by nie pozwolić ci upaść), nosi ślady po gwoździach - na rękach i stopach, ma przebite serce, ale jest wciąż ŻYWY
12. Grupa krwi: Uniwersalny Dawca, ale całą krew ofiarował tobie, byś miał życie wieczne w Królestwie Niebieskim
13. Wiza: Do stałej, darmowej wizy mają prawo w pierwszej kolejności: zagubieni z marginesu, nędzarze, odrzuceni, osoby cierpiące, dzieci i starcy
14. Szczepienia: Przeciw nienawiści, przemocy, zemście, zazdrości, rozwiązłości, niewierności, pogardzie, rozpaczy, przeciw narkotykom, nałogom, zniewoleniom, trwodze i strachowi ...
15. Ważność: ponadczasowa, na wieczność ...


Niedawno przeczytałam taki niepowtarzalny "życiorys"...przekazuję go dalej...może przeczyta go ktoś, kto jeszcze nie wie, że Jezus Chrystus, to najlepszy przyjaciel człowieka...najlepsze Lekarstwo na każdy problem...wie o nas wszystko i nigdy nie przestaje nas kochać...nigdy nie zawiedzie...każdy z nas jest dla Niego ważny, jedyny, niepowtarzalny.
Przepraszam, że ostatnio rzadko tutaj jestem...dziękuję z całego serca za Waszą obecność, czas i słowa, którymi się dzielicie.


2008-04-07 ...słowa...Słowa...


Są różne słowa...jedne są radosne i przyjazne, inne smutne i bolesne...są takie, które dają nadzieję i ochotę do życia, a są takie, które ją odbierają. Są również takie, które ogłupiają...są to najczęściej słowa napisane językiem reklamy, sukcesu, biznesu...wskazują drogę do pozornego, krótkotrwałego szczęścia. Czytając, wczoraj swoją poprzednią notkę, stwierdziłam, że słowa, które w niej zawarłam nie oddały tego, co chciałam przekazać... pisałam je pod wpływem emocji i przyznaję, że zawiodłam się na swoich słowach. Myślę, że każdy w swoim życiu doświadczył jak niedoskonała, czasem nawet bardzo niszcząca i raniąca potrafi być siła ludzkich słów. Jak dobrze, że są słowa, na których nigdy nie można się zawieźć...są to słowa zawarte w Piśmie Świętym...są znakiem od Boga...są niezmienne od ponad dwóch tysięcy lat...są receptą na dobre i szczęśliwe życie...lekarstwem na każdy problem, grzech, słabość...są zawsze aktualne, potrafią człowieka uzdrowić, pocieszyć, umocnić, zmienić... Biblia jest takim kluczem do zrozumienia życia. To najlepszy sposób, aby poznać Boga, Jego Miłość i Wolę, aby poznać Jezusa, który z niepojętej miłości, oddał życie dla nas, za nas, dla naszego zbawienia. Nieznajomość Tych Słów, to nieznajomość samego Boga i Jego miłości do nas.
Było mi wczoraj dane, uczestniczyć w pierwszym z ośmiu spotkań ewangelizacyjnych "ProChrist", które odbywają się w katowickim Spodku. Cały czas jestem pod wrażeniem słów, które tam usłyszałam.


"Pismo Święte, to opowieść o wielkiej miłości - silniejszej niż śmierć...można w to nie wierzyć, ale wtedy pozostaje tylko śmierć".


2008-04-04


Święty Augustyn, o budowaniu wspólnoty:
"W sprawach podstawowych należy zachować jedność;
w sprawach wątpliwych wolność,
a we wszystkim miłość".


Sprawy podstawowe to Bóg, który jest Bogiem miłości i prawdy...bez miłości, bez prawdy nie da się budować żadnej wspólnoty. Tam, gdzie nie ma zgodności w sprawach fundamentalnych, gdzie nie żyje się prawdą...nie da się budować jedności międzyludzkiej; w rodzinie, w małżeństwie, w przyjaźni... Jeśli człowiek nie żyje prawdą, nie ma dobrze ukształtowanego sumienia, które miłuje dobro i odrzuca zło. Jeśli człowiek nie żyje prawdą, fałszuje swoje sumienie...niszczy siebie i relacje z tymi z którymi żyje.
Każdy, kto miłuje Boga, miłuje człowieka...gdzie żyje się prawdą, gdzie jest wzajemna miłość i dobro...jest Bóg, Jego siła, Jego oparcie, Jego moc. Owocem prawdy zawsze jest radość i wewnętrzny pokój.

"Gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga żywego".



2008-03-31


Drugiego kwietnia minie kolejna, już trzecia rocznica śmierci Papieża Jana Pawła II. Z wielką siłą wracają moje wspomnienia. Miałam to szczęście, dwa lata temu być w Rzymie...uczestniczyć w uroczystościach z okazji pierwszej rocznicy Jego śmierci. Dokładnie pamiętam jak wielkie wzruszenie towarzyszyło mi, kiedy modliłam się przy Jego grobie, kiedy z pielgrzymami z całego świata uczestniczyłam we Mszy świętej i odmawiałam różaniec na Placu Świętego Piotra, kiedy słyszałam śpiew "Barki" w różnych językach świata...to były niezapomniane, wyjątkowe chwile. Jestem szczęśliwa, że mogłam tam być, że mogłam żyć w czasie Pontyfikatu Papieża Jana Pawła II. W świadectwie Jego życia szukam wskazówek na własne życie. Uważam to za wielką Łaskę, że Bóg dał nam takiego Papieża, który swoim życiem pokazywał nam drogę do szczęścia, którego człowiek nieustannie poszukuje. Myślę, że na zawsze pozostanie w naszych sercach, że nigdy o nim nie zapomnimy, bo wszystko co robił, co mówił, jak żył, jak umierał było bardzo pouczające i miało głęboki sens. Jan Paweł II przez całe swoje życie i nauczanie niósł nam Dobrą Nowinę, zawsze dawał nadzieję.

"Jeśli ktoś lub coś, każe ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to!. Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła, to wiesz także, że w twoim wnętrzu mieszka dusza nieśmiertelna. Różne są w życiu "pory roku"...Jeśli czujesz akurat, że zbliża się zima, chciałbym, abyś wiedział, że nie jest to pora ostatnia, bo ostatnią porą twego życia będzie wiosna: wiosna zmartwychwstania. Całość twojego życia sięga nieskończenie dalej, niż jego granice ziemskie: CZEKA CIĘ NIEBO"-Jan Paweł II.



2008-03-28


Pierwsza niedziela po Wielkanocy jest niedzielą Miłosierdzia Bożego. To święto, jest dniem szczególnego uwielbienia Boga w tajemnicy Miłosierdzia...jest wyjątkowym czasem Łaski dla wszystkich ludzi. Zwrócenie się do Miłosierdzia Bożego jest warunkiem pokoju dla każdego człowieka, dla każdej rodziny, dla całej ludzkości. Apostołką Bożego Miłosierdzia, znaną na całym świecie jest święta siostra Faustyna Kowalska. Jej Dzienniczek jest wyjątkową lekturą...powie to każdy, kto go przeczytał.

Z Dzienniczka świętej Siostry Faustyny Kowalskiej:
"Nie znajdzie żadna dusza usprawiedliwienia - mówił Jezus do siostry Faustyny - dopóki nie zwróci się z ufnością do Miłosierdzia Mojego i dlatego pierwsza niedziela po Wielkanocy ma być Świętem Miłosierdzia...W dniu tym, otwarte są wnętrzności Miłosierdzia Mego, wylewam całe morze Łask na dusze, które się zbliżą do Źródła Miłosierdzia Mojego; która dusza przystąpi do Spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar, w dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną Łaski...Niech się nie lęka zbliżyć do mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jak szkarłat..."


W październiku 1937 roku w Krakowie, siostrze Faustynie, polecił Pan Jezus czcić godzinę swej śmierci..."Ile razy usłyszysz, jak zegar bije trzecią godzinę, zanurzaj się cała w Miłosierdziu Moim, uwielbiając i wysławiając Je...w tej godzinie uprosisz wszystko dla siebie i innych; w tej godzinie stała się Łaska dla świata całego..."

Koronka do Bożego Miłosierdzia to jedna z moich ulubionych modlitw...naprawdę można nią wiele wyprosić...niedawno odkryłam, że każdego dnia o godzinie 15-tej, na antenie radia-eM można modlić się tą modlitwą śpiewem...zachęcam.


2008-03-24


Z Wielkanocnego kazania...

...Kilkanaście lat temu, grupa słynnych archeologów postanawia odkopać grób Chrystusa. Zaproszeni są dziennikarze, reporterzy, władze państwowe, kościelne....Znajdują szkielet człowieka. Badania wykazują, że był to mężczyzna, że na rękach i nogach miał ślady po wbijanych gwoździach, oraz wiele innych śladów, które wskazywały na mękę Chrystusa. Wielka sensacja...prasa, radio, telewizja ogłaszają, że Chrystus nie Zmartwychwstał... że to, w co wierzyli ludzie przez tyle lat, było bajką. Spowodowało to ogromny zamęt. Doprowadziło do tego, że zamykano, niszczono kościoły, palono Najświętszy Sakrament, Pismo Święte...Powstał ogólnoświatowy chaos. Strach, niezgoda, rozboje paraliżowały każde środowisko...rozpadały się rodziny...człowiek dla człowieka był wrogiem. Porozwiązywały się wszystkie organizacje międzynarodowe...między państwami zapanowały okrutne wojny. Nikt nie potrafił nad tym zapanować.
To amerykański film, nakręcony kilkanaście lat temu. Po zakończeniu projekcji filmu, na scenę wychodzi reżyser i mówi, że ten film to fikcja...kręcąc go, chciał pokazać jak wyglądałby świat, gdyby Chrystus nie Zmartwychwstał...

"Zmartwychwstały Chrystus to fundament naszej wiary...to nasza największa siła i moc".




2008-03-22 ...radość Zmartwychwstania...



"Otrzyjcie już łzy płaczący. Żale z serca wyzujcie! Wszyscy w Chrystusa wierzący, weselcie się i radujcie. Bo Zmartwychwstał samowładnie. Jak przepowiedział dokładnie. Alleluja, Alleluja! Niechaj zabrzmi; Alleluja!".

Życie odniosło zwycięstwo nad śmiercią...to wielka radość dla wszystkich chrześcijan, nadzieja dla każdego człowieka. Po Zmartwychwstaniu, Chrystus nie tylko przyszedł do Apostołów, nie tylko na ich wierze Mu zależało...Jemu zależy na każdym z nas...każdemu chce dać nadzieję, pokój i radość. Pamiątka Zmartwychwstania Chrystusa, którą po raz kolejny obchodzimy, jest znakiem dla nas, abyśmy mieli pewność, że prawda zawsze zwycięży, że dobro jest silniejsze od zła, że miłość jest wieczna. Zmartwychwstanie przypomina nam o naszych narodzinach do życia wiecznego... przypomina o tym, że Chrystus nadal żyje i jest obecny wśród nas na różne sposoby; w Słowie, Eucharystii, Najświętszym Sakramencie, modlitwie...że żyje w sposób głęboki i niepowtarzalny w każdym człowieku...mieszka w naszej duszy. Stamtąd zawsze można Go usłyszeć, jeśli będziemy się przysłuchiwać uważnie i z czystym sercem...bo każdy z nas jest świątynią Ducha Świętego - jak mówi św. Paweł.
Z Chrystusem, człowiek jest zdolny do prawdziwej miłości, do przebaczania, pojednania, solidarności...do budowania lepszego życia dla siebie i innych.

Przybliżmy się z ufnością do Zmartwychwstałego Chrystusa...otwórzmy Mu swoje serca...niech radość płynąca z Jego bliskości stanie się dla każdego z nas źródłem prawdziwego szczęścia...tylko On daje nadzieję wbrew nadziei.
Życzę wszystkim wielu Łask od Chrystusa Zmartwychwstałego... niech radość i pokój zawsze panuje w Waszych sercach i rodzinach. Radujmy się i weselmy...bo Chrystus Zmartwychwstał i żyje - to i my żyć będziemy wiecznie, razem z Nim :)))


2008-03-01


Chrystusowe wezwanie... "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię", które szczególnie często słyszymy w Wielkim Poście, zobowiązuje człowieka wierzącego do ustawicznego nawracania się, do codziennego odrzucania zła...bo prawda o człowieku jest taka, że jest słaby i skłonny do grzechu. Siłę do wewnętrznej przemiany zawsze daje Miłość Boża, której można doświadczyć w Sakramencie Pokuty. Szczera spowiedź jest jednym z głównych środków danych nam przez Boga, aby odzyskać pokój i radość, które utraciliśmy przez grzech. Każdy grzech z większą lub mniejszą intensywnością odbija się również na całości Kościoła, na całej rodzinie ludzkiej...dlatego Boże Miłosierdzie jest najlepszym lekiem na zło tego świata..."każda dusza, która podnosi się z grzechu podnosi świat"... temu prawu podnoszenia odpowiada także prawo upadku. Człowiek, który doświadczył przebaczającej Miłości Bożej posiada umiejętność przebaczania sobie i innym... posiada umiejętność dostrzegania Chrystusa w swoim bliźnim.

Jan Paweł II mówił:..."Konfesjonały rozrzucone po całym świecie, w których ludzie ukazują swoje grzechy, nie mówią o surowości Boga, ale o Jego miłości i dobroci. A ci, którzy przystępują do konfesjonału, czasami po wielu latach, z brzemieniem ciężkich grzechów, w chwili odejścia od niego, odczuwają ogromną radość i spokój sumienia, którego poza spowiedzią, nigdzie nie potrafią odzyskać".



P.s. Nie będzie mnie do Świąt Wielkanocnych...serdecznie wszystkich pozdrawiam.


2008-02-25


,,Będę Mu ufał...
choć czuję się słaby,
niemalże pokonany przez strach.
Pamiętam,jak święty Piotr,
targany przez wiatr,zaczął tonąć,
ponieważ zabrakło mu wiary.
Zrobię to,co i on zrobił,
zawołam Chrystusa
i poproszę Go o pomoc.
Wiem,że otoczy mnie swoją
Boską opieką
i uratuje przed utonięciem
we wzburzonym morzu."
św.Tomasz More


Nasze życie często paraliżuje strach. Wielu sytuacji się boimy...boimy się samotności, utraty majątku, boimy się o bliskich, o przyjaciół, boimy się upadków, bólu, cierpienia, śmierci, tego, że ktoś nas zrani, wyśmieje...boimy się jeszcze wielu innych rzeczy.
A Bóg wiele razy w Piśmie Świętym mówi do nas..."NIE BÓJ SIĘ"... zapewnia, że zawsze jest przy nas, że nam pomoże. Ktoś się doczytał, że na kartach Ewangelii Bóg mówi do nas 365 razy..."NIE BÓJ SIĘ"...więc dlaczego tak często się boimy. Myślę, że dlatego, bo ciągle za mało ufamy...a zaufanie to przecież podstawa wiary... wierzyć w Boga, ale przede wszystkim wierzyć Bogu. Kilka lat temu przeżyłam, myślę, że największą próbę wiary... wszystkie ludzkie rozwiązania tej sytuacji zawiodły...miałam wtedy dwa wyjścia...załamać się pod wpływem paraliżującego strachu albo bezgranicznie Bogu zaufać...zaufałam i nie zawiodłam się. Dzisiaj jest coś, czego bałabym się najbardziej...utraty wiary, bo wiem, że wtedy mój strach byłby nie do wytrzymania.





2008-02-20



"Prosiłem Boga o siłę, abym mógł spełniać ambitne zamierzenia, a On uczynił mnie słabym... abym zachował pokorę. Modliłem się o zdrowie, abym mógł dokonywać wielkich dzieł, a On dał mi cierpienie ... abym mógł lepiej zrozumieć czym jest zdrowie. Prosiłem Go o władzę, aby mnie ludzie potrzebowali a On zesłał mi upokorzenie... abym to ja ich potrzebował. Prosiłem Boga o wszystko, abym mógł cieszyć się życiem, a On pozostawił mi życie... abym mógł cieszyć się wszystkim. Panie... nie dałeś mi nic z tego o co Cię prosiłem...ale dałeś mi wszystko czego potrzebowałem". / nie znam autora/.

Często w swoich modlitwach zanoszę do Boga różne prośby...myślę, że robi to wielu z nas. Czasem dziwimy się, dlaczego Bóg nie wysłuchuje naszych próśb, nie udziela nam Łask, o które prosimy. A prawda jest taka, jak w tej modlitwie, często odkryć można ją dopiero po wielu latach swojego życia...że Bóg zawsze wysłuchuje naszych modlitw...ale nie zawsze daje nam to, czego my chcemy, bo niejednokrotnie danie nam różnych rzeczy materialnych, dobrego zdrowia itd....nie byłoby dla nas dobre, oddaliłoby nas od Niego, a może nawet groziłoby utratą życia wiecznego... do którego wszyscy jesteśmy przeznaczeni. Jemu najbardziej zależy na nas samych. Dopóki żyjemy, On - kochający, najlepszy Ojciec, będzie robił wszystko, aby nas do siebie nieustannie przyciągać...dlatego dla naszego dobra często krzyżuje nasze plany życiowe. W pierwszej kolejności chce dać człowiekowi to co najważniejsze - życie wieczne...."najpierw starajcie się o Królestwo Boże a wszystko inne będzie wam dodane". Tylko na ziemi mamy na to czas...krótki czas, aby podjąć najważniejszą decyzję swojego życia... pójścia za Nim, Jego drogą, ufając Mu bezgranicznie.


2008-02-15 ...rekolekcje wielkopostne...


W mojej parafii zakończyły się Rekolekcje wielkopostne...był to szczególny czas umocnienia wiary...czas nauk, potrzebny do rozwoju duchowego. Byłam pod wielkim wrażeniem bardzo wymownego przekazywania prawd wiary przez wyjątkowego rekolekcjonistę. Między innymi, podejmowany był temat modlitwy w życiu człowieka, rodziny...o sile modlitwy za dzieci, które się pogubiły, za współmałżonka. Rodzice często skarżą się na swoje dzieci, że weszły na złą drogę, wplątały się w różne niebezpieczne sytuacje, podejrzane znajomości, że nadużywają alkoholu, narkotyków i wiele innych. Rekolekcjonista mówił również o częstym narzekaniu małżonków na siebie. Ale kiedy w Sakramencie Pokuty pyta czy rodzic modli się systematycznie za swoje dziecko, czy mąż modli się za żonę, żona za męża, czy wspólnie w rodzinie się modlą...najczęściej słyszy, że nie. Dawał dużo przykładów na to jakie to ważne...jak wielką siłę ma wzajemna za siebie i wspólna modlitwa. Mówił, że bez modlitwy nie może być dobrze, bo szatan ma wtedy do człowieka większy dostęp...dlatego łatwiej o grzech, który powoduje tyle zła, cierpienia, rozbitych rodzin...Wielu Łask Bożych, które na nas czekają nie otrzymujemy, bo o nie wytrwale nie prosimy.
Dużo uwagi rekolekcjonista poświęcił na to, co w dzisiejszym świecie szczególnie zagraża człowiekowi; magia, okultyzm, wróżbiarstwo, bioenergoterapia, udawanie się do różnych psychoanalityków, noszenie amuletów i czerpanie energii do życia z różnych innych źródeł, które nie pochodzą od Boga. Mówił, jakie to niesie niebezpieczeństwo dla człowieka wierzącego, dla każdego człowieka... że przez takie praktyki otwiera się drzwi swojego serca złym duchom, które mają również moc uzdrawiania...dlatego ludzie tak często z tych praktyk korzystają. Jednak po jakimś czasie można zauważyć zmiany w życiu takiego człowieka... stopniowo odchodzi od Boga, od Jego przykazań... zaczyna tracić sens swojego życia, zaczyna odczuwać lęk...w dalszej konsekwencji może to prowadzić do ciężkich depresji, a nawet, co w dzisiejszym świecie nie jest takie rzadkie, do opętań. Aby człowiek mógł się uchronić przed atakami szatana potrzebuje bliskości Boga, Jego słów, częstej Eucharystii, Sakramentów, wytrwałej modlitwy... szatan robi wszystko, aby rozbić rodziny, aby dzieci wchodziły na złą drogę. Z moich obserwacji wynika, że kapłani w swoich kazaniach rzadko podejmują temat szatana...wielu ludzi myśli, że on nie istnieje, że spotkać go można jedynie w bajkach...a przecież są dwa przeciwstawne sobie światy...świat dobra i zła. Dobro to Bóg, który kocha człowieka i chce dla niego szczęścia wiecznego...zło ma swoje imię...to imię to szatan, który człowieka nienawidzi i robi wszystko, aby go od dobra, od Boga oderwać...atakuje często bardzo inteligentnie... pod pozorem dobra doprowadza do zła, grzechu, zniewolenia... szatanowi chodzi o to, aby człowiek uwierzył, że zło nie jest złem. Obecność szatana w historii ludzkości zwiększa się w tej samej mierze w jakiej człowiek, społeczeństwo oddalają się od Boga, od Jego przykazań. Jest to bardzo widoczne w dzisiejszym świecie. Można zauważyć, że człowiek częściej dba o swoje doczesne dobra, niż duchowe...bardziej dba o swoje ciało niż o swoją duszę...a przecież dusza jest ważniejsza, bo jest nieśmiertelna...ciało starzeje się, słabnie i umiera, bez względu na to jak się o nie troszczymy...a dusza jest wieczna i to o nią powinno się dbać najbardziej, aby była czysta...gotowa w każdej chwili na spotkanie z Bogiem. Jakże często ludzie zapominają o tych najważniejszych wartościach, które prowadzą do wiecznego szczęścia..."Oto kładę przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo"... mówi Bóg. Jak wiele od nas zależy co wybierzemy. Bóg nigdy nie zostawia żadnego człowieka samemu sobie...daje mu w życiu wiele okazji, aby poznał prawdę, aby mógł w wolności wybrać...wybrać to co dobre...daje wiele okazji do powrotu jak człowiek zbłądzi. Kluczem do zawrócenia z drogi zła jest Boże Miłosierdzie, którego często potrzebujemy. On zawsze "uleczy" serce, które człowiek odda do leczenia. Myślę, że warto uczestniczyć w rekolekcjach...to taki błogosławiony czas... ludzie często pod ich wpływem podejmują radykalną zmianę swojego życia. Myślę, że i w naszej parafii, były bardzo pomocne...pozwoliły wielu ludziom przybliżyć się do Boga, na nowo odnaleźć Go w swoim wnętrzu, w wydarzeniach swojego życia. Rekolekcjonista mówił, że dla niego najlepszą zapłatą za trud głoszenia rekolekcji, jest przynajmniej jeden nawrócony człowiek. Jak wielkie były owoce tych rekolekcji można było zauważyć przy konfesjonałach...bardzo dużo ludzi skorzystało z Sakramentu Pojednania.
Tyle różnych myśli jeszcze snuje się po mojej głowie po tych rekolekcjach ale teraz widzę, jak dużo już jest tego mojego pisania...nie wiem, czy będzie się chciało komukolwiek to przeczytać...powiem tak jak rekolekcjonista...jeśli przeczyta to chociaż jedna osoba to warto było to napisać. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę owocnego przeżywania Rekolekcji w waszych parafiach, na stronach internetowych...bo i takie, ku mojej wielkiej radości również są.

"Wolność tylko wtedy, kiedy idzie ku dobremu...tylko taka wolność prowadzi do prawdziwego szczęścia".


2008-02-11



Czas Wielkiego Postu jest wspaniałym czasem na refleksję, na zastanowienie się nad swoim życiem, nad samym sobą; kim jestem, dokąd zmierzam, jaka jestem wobec Boga, wobec ludzi, co powinnam zrobić aby być lepszą... jest to idealny czas przywrócenia Bogu właściwego miejsca w naszym życiu... pierwszego miejsca.

Tekst do refleksji na Wielki Post.

ks.M. Maliński "Aby nie ustać w drodze".


"Nie wystarczy uwierzyć, że Bóg jest. Trzeba, żebyś uwierzył, że Bóg jest twoim Zbawicielem. Trzeba, żebyś uwierzył, że Bóg może cię wybawić od bezsensu życia, od zła, od cierpienia, od śmierci. Dokonać się to może najprościej wtedy, gdy włączysz się w nurt życia Kościoła, gdy będziesz uczestniczył w tajemnicach narodzenia, życia, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa...gdy uwierzysz, że w święto Bożego Narodzenia On dla ciebie się rodzi, w Wielkim Poście dla ciebie cierpi, w Wielkanoc dla ciebie zmartwychwstaje, w Zielone Święta tobie zsyła Ducha Świętego...że w niedzielnych Ewangeliach ciebie poucza. Wtedy rzeczywiście On będzie kształtował twoje doznania, świat twoich myśli, uczuć, twoje postępowanie... On stanie się Twoim Zbawicielem...
Nie wiemy, co będzie po naszej śmierci...wiemy, że tam jest świat miłości. I żyć tam będziemy tylko wtedy, jeżeli tutaj kochaliśmy...żyć na tyle, na ile tutaj kochaliśmy Boga i bliźniego. To wszystko...ale to dużo".


2008-02-05 ...cierpienie...

"Któż nie niesie swojego krzyża". Jan Paweł II


Wielki Post...to okres, który szczególnie skłania do refleksji nad sensem cierpienia w życiu człowieka... przypomina, że jesteśmy wyznawcami Chrystusa Ukrzyżowanego, który umierając na Kalwarii, objawił nam w pełni miłość Boga. Krzyż to droga, którą wyznacza nam Ewangelia.
Jest takie opowiadanie Brunona Ferrero "Lazurowa grota", o możliwości wyboru krzyża przez człowieka...gdyby wolno nam było wybrać ten, który odpowiada nam najbardziej, to po jego wypróbowaniu, każdy i tak wziąłby znowu swój krzyż... bowiem  wszystkie inne wydawałyby mu się jeszcze gorsze.
Czasem nam się wydaje, że inni mają lepiej, że nie cierpią, że tylko nas dotyka to co najgorsze...a los ludzki jest taki, że cierpienie dotyka każdego...towarzyszyło człowiekowi od zawsze. Jednak każdy człowiek przeżywa je inaczej, na swój sposób...niektórzy o nim nie mówią, przeżywają je w ukryciu, w samotności swojego serca…ich cierpienie, ból, łzy widzi tylko Bóg. Jesteśmy różni, każdy ma inne doświadczenia, wychowaliśmy się w różnych rodzinach... to, co dla jednych jest łatwe do przeżycia, dla innych mogłoby być nie do zniesienia... dlatego jeśli mielibyśmy możliwość dokładnego poznania cierpienia innych ludzi i tak wrócilibyśmy znowu do swojego...bo każdy ma swój, tylko dla niego przeznaczony krzyż, z którym z pomocą Łaski Bożej zawsze sobie poradzi. Są czasem takie cierpienia, które są szczególnie trudne, przygniatają nas do ziemi, czasem powodują w naszych sercach bunt: dlaczego ja?. Na swoim przykładzie przekonałam się, że najlepsze co można zrobić w takiej sytuacji to starać się bezgranicznie Bogu zaufać...bo wiara w Boga to zaufanie. W pytaniu, dlaczego?, brakuje zaufania...często przez cierpienie On chce nam coś powiedzieć...może nie zauważamy tych, którzy potrzebują naszej pomocy, bo jesteśmy skupieni tylko na swoich potrzebach, problemach?... może zgubiliśmy przez różne sytuacje sens życia?...może nasze życie nie jest uczciwe?...wiele można by jeszcze wymieniać. Ten okres ze szczególną siłą przypomina nam o naszym nawróceniu, którego nieustannie potrzebujemy. Nie wiemy jakie dalsze życie Bóg nam przygotował, ale ważne jest, aby wiedzieć, że to On nam je przygotował... wiedzieć, że zawsze jest i będzie z nami, że liczy na nas i chce abyśmy na Niego bezgranicznie liczyli...bo poza Nim istnieje jedynie ciemność i grzech, które z kolei powodują lęk, strach, depresję... Chrystus dał nam przykład, że krzyża nie można pojąć do końca, ale trzeba go przyjąć i nieść, bo prowadzi do zwycięstwa... "Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje".(Łk 9, 23). Mam w życiu jak każdy człowiek, różne chwile, dobre i złe...jeśli przychodzą te trudne, nawet jak nie rozumiem i pytam dlaczego?, staram się je z zaufaniem znosić, bo wiem, że daje mi je Ten, który mnie kocha i chce dla mnie dobrze... przecież ostatecznie wszystko od Niego zależy...jestem w Jego rękach...wierzę, że On mnie nie opuści, nie zostawi samej. Przekonałam się, że cierpienia, które do tej pory przyszło mi przeżywać, były nie po to, aby mnie powalić, zniszczyć, ale, aby mnie wzmocnić.

"Każdy krzyż niesie wzwyż".




2008-01-31


Na rozwój mojej wiary duży wpływ mają święci. Lubię czytać ich myśli, życiorysy. Wiele lat temu zachwyciłam się małą książeczką ks.E. Staniek : "Rekolekcje ze św. Augustynem"... niedawno do niej wróciłam. Historia życia św. Augustyna jest wyjątkowa. Przyjaźń, miłość do kobiety, sława, sekta, w której próbował się angażować, nie dały mu upragnionego szczęścia, którego nieustannie szukał. Kiedy po wielu latach doznaje nawrócenia...odkrywa ze zdumieniem, że wszystko co wydarzyło się w jego życiu miało swój głęboki sens, że rozczarowania, upadki prowadziły go do jednego...do Boga i Jego miłości...że Bóg na tej drodze nieustannie go szukał i prowadził.
Słynne jest powiedzenie św. Augustyna: "Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu".
Miłość jest zasadą porządkującą stworzony przez Boga świat...to ona wyznacza każdemu stworzeniu jego właściwe miejsce. Bardzo podoba mi się porównanie jakim posłużył się św. Augustyn tłumacząc sens tych słów. Posłużył się obrazem oliwy, która została umieszczona głęboko w wodzie...i jak długo nie wypłynie na powierzchnię, tak długo oliwa ta jest niespokojna, bo to nie jest jej właściwe miejsce. Kiedy wypłynie i rozleje się na wodzie, uspokaja się, bo to jest jej właściwe miejsce. Przy pomocy tego obrazu św. Augustyn chciał ukazać dramat człowieka, który z własnej winy znajduje się nie tam, gdzie Bóg chce go mieć, to znaczy przy swoim sercu. Wtedy, we wnętrzu człowieka rozlewa się niepokój...dusza i ciało, rozum i wola, uczucia i pożądania, to wszystko jest niespokojne, jest w napięciu... niepokój płynący z wnętrza rozlewa się na kontakty z ludźmi. Jeśli serce człowieka jest blisko serca Boga, to pokój, który je wypełnia wpływa pozytywnie na innych...człowiek napełniony Bożym pokojem jest szczęśliwy bez względu na okoliczności życia.





2008-01-25


Śmierć jest czymś, co nas przeraża, wolimy na co dzień o niej nie myśleć, nie zastanawiać się nad nią...wmawiając sobie, że jest tyle ważniejszych spraw. Ostatnia katastrofa samolotu, która wydarzyła się na Pomorzu, skłania do refleksji nad życiem i śmiercią...uświadamia, że śmierć może dotknąć nas, naszych bliskich w każdej chwili, że jest jedyną pewnością w życiu człowieka. Trudno spokojnie przejść obok tej tragedii, bólu jaki odczuwają bliscy.
Jedyne co ja mogę w tej sytuacji zrobić, to ofiarować modlitwę za tragicznie zmarłych, za pogrążone w smutku rodziny.
Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci, niech odpoczywają w pokoju wiecznym.Amen.

Kilka myśli o śmierci:          


"Wszyscy jesteśmy równi wobec Boga
i śmierci...od Boga jesteśmy i do Boga wracamy".
Jan Paweł II

"Śmierć nie jest nocą, ale światłem;
nie jest końcem, ale początkiem;
nie jest nicością, ale wiecznością".
Wiktor Hugo

"Życie to czas, w którym szukamy Boga.
Śmierć to czas, w którym Go znajdujemy.
Wieczność to czas, w którym Go posiadamy".
św.Franciszek Salezy

"Bóg widzi śmierć inaczej niż my.
My widzimy ją jako ciemny mur.
Bóg - jako bramę".

Walter Flex

"Jesteśmy wędrowcami, którzy nie mogą
zapomnieć o swoim prawdziwym
ostatecznym przeznaczeniu
- o Niebie".

Jan Paweł II

Jezus rzekł:
"Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem.
Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł żyć będzie".

Ewangelia wg św. Jana 11,25




2008-01-20 ...dawanie świadectwa...


Wszyscy ochrzczeni jesteśmy powołani do dawania świadectwa swojej wiary...jesteśmy potrzebni Bogu do współpracy dla zbawienia świata. Wiem, że dawanie świadectwa jest również moim obowiązkiem, że otrzymaną Łaskę wiary, nie mogę zostawić tylko dla siebie. Bardzo chcę Mu pomagać...również przez ten blog...odczuwam takie wewnętrzne pragnienie. Chociaż czasem wydaje mi się, że robię to bardzo nieudolnie...ale będę dalej próbować.
Bóg jest celem i sensem mojego życia...nigdy nie chciałabym utracić z Nim więzi...dlatego jestem nieustannie spragniona Jego słów, które dają nadzieję, uczą miłości i są drogą do Nieba. Do wzrostu wiary potrzebuję również świadectwa, myśli innych ludzi...często je zapisuję. Cytując tutaj mam nadzieję, że również mogą być komuś pomocne.

I Bóg wciąż liczy na nas...
Bóg liczy na mnie i na Ciebie...


Bóg jedynie może dać wiarę,
ale ty możesz dać swoje świadectwo.
Bóg jedynie może dać nadzieję,
ale ty możesz okazać zaufanie innym.
Bóg tylko może dać miłość,
ale ty możesz innych nauczyć kochać.
Bóg tylko może dać pokój,
ale ty możesz budować jedność.
Bóg tylko może dać siłę.
ale ty możesz wesprzeć wątpiącego.
Bóg tylko jest drogą.
ale ty możesz wskazać ją innym.
Bóg tylko jest światłem,
ale ty możesz sprawić, aby ono zapłonęło w oczach wszystkich.
Bóg tylko jest życiem,
ale ty możesz umocnić w innych jego pragnienie.
Bóg tylko może sprawić to, co niemożliwe,
ale ty możesz wykonać to, co możliwe.
Bóg wystarczy sam sobie,
ale On woli liczyć na ciebie.
Bóg liczy na Ciebie,
bo właśnie dzięki Tobie,
ta stara Historia o Jego Przyjściu w ludzkim ciele,

może być ciągle nowa i na nowo odkrywana...
/nie znam autora/


2008-01-15


"Nie ma jednak powodu trwać w smutku, przygnębieniu, w rezygnacji. Wszystko ma sens. Każde wydarzenie, choćby najgorsze - a może właśnie ono? - może prowadzić z ciemności do światła.
Aby tylko nie przegapić Paschy, czyli przejścia Pana.
Bo gdy, On przechodzi, wówczas może uzdrowić wszystkie nasze grzechy, słabości, lęki i cierpienia; Jego blask zwycięża wszelką ciemność. Chrześcijanin to ktoś, kto uśmiecha się pośród bólu i ciemności, bo widzi blask Chrystusa-Króla i chwyta się Jego płaszcza." Jan Grosfeld "O pokusie zejścia z krzyża"

W życiu każdego człowieka bywają czasem chwile ciemności, zniechęcenia, zagubienia, które powodują ból, smutek...wtedy trudniej pogodzić się z Wolą Bożą. Myślę, że takie sytuacje są szansą, aby wzrastać w pokorze i ufności wobec Boga...że jest się od Niego zależnym we wszystkim. Zdarza się, że człowiek odchodzi od Boga, kiedy życie przestaje układać się po jego myśli. Nie wiedząc, że to właśnie wtedy, najbardziej Go potrzebuje. Obraz modlącego się Jezusa w Ogrójcu, pokazuje jak postępować w trudnych chwilach...jak za pomocą wytrwałej modlitwy przyjąć Wolę Bożą, nie stawiając żadnych warunków. Porzucenie modlitwy oznaczałoby pozbawienie się pomocy Bożej i wystawienie na ataki szatana, który chce zniszczyć w człowieku wszystko to, co dobre. Modlitwa zawsze daje mi siłę i światło...jest najlepszym lekarstwem do przezwyciężania wszelkich trudności.

Kiedy człowiek zamyka się na Boga, zmierza do nicości...i nie jest to tylko kwestia wiary.
Gdyby w życiu podjąć tylko ryzyko; wierzyć w Boga, czy nie wierzyć... to wierzyć jest mniejszym ryzykiem /
do refleksji dla tych, do których żadne argumenty, świadectwa na istnienie Boga nie trafiają/.



2008-01-13 ...dar Chrztu św. ...


"Świętość nie jest czymś nadzwyczajnym...nie jest luksusem przeznaczonym dla niewielu. Świętość przeznaczona jest dla każdego z nas jako zwykłe zadanie - akceptacji Boga z uśmiechem zawsze i wszędzie". Matka Teresa z Kalkuty

Przez Sakrament Chrztu świętego człowiek staje się dzieckiem Bożym i otrzymuje największy dar...Łaskę wiary. Chrzest jest początkiem drogi do świętości...drogi do pełnego szczęścia...do zbawienia, które obiecuje Chrystus. Dzisiaj szczególnie dziękowałam Bogu za łaskę Chrztu świętego...za łaskę wiary, za to, że jestem Jego dzieckiem. Wiem, że "uśmiechając" się każdego dnia do Boga można wiele osiągnąć, wiele trudnych spraw rozwiązać, pozbyć się wielu wad, nawet tych głęboko zakorzenionych. Ktoś zapyta...co ci daje twoja wiara?... daje mi poczucie bezpieczeństwa na przyszłość...pewność życia wiecznego, daje mi poczucie własnej wartości...poczucie bycia kochaną zawsze.
Świętość ma wiele twarzy...ale zawsze prowadzi do jednego...do pełni szczęścia...do bycia z Bogiem w wieczności. Chcę tam być, dlatego podążam tą drogą.

"Święty to ten, który modli się za tych, którzy się nie modlą, cierpi za tych, którzy nie umieją cierpieć, umiera za tych, którzy nie chcą umierać". ks.J.Twardowski



2008-01-08 ...szukać tego co najważniejsze...


Przeczytałam w internecie takie opowiadanie, bardzo wymowne...myślę, że nikt nie będzie miał mi za złe, jeśli umieszczę je również na swoim blogu...po to, żeby mogło je przeczytać jak najwięcej osób...aby szukając tego, co w życiu ważne, nie zapomnieć szukać tego co najważniejsze.


Pewien mężczyzna poszedł, jak co miesiąc, do fryzjera. Zaczęli rozmawiać o różnych sprawach.
Ni z tego ni z owego, wywiązała się rozmowa o Bogu.
Fryzjer powiedział:
- Wie Pan, ja nie wierzę, że Bóg istnieje.
- Dlaczego Pan tak uważa? – zapytał klient.
- Cóż, to bardzo proste. Wystarczy tylko wyjść na ulicę, żeby się przekonać, że Bóg nie istnieje.
- Gdyby Bóg istniał, myśli pan, że istniałoby tyle osób chorych, istniałyby opuszczone dzieci?.
- Gdyby istniał Bóg...nie byłoby bólu, cierpienia...
- Po prostu nie mogę sobie wyobrazić Boga, który na to wszystko pozwala.
Klient pomyślał chwilę, chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował. Nie chciał wywoływać niepotrzebnej dyskusji. Gdy fryzjer skończył, klient zapłacił i wyszedł.
I w tym momencie zobaczył na ulicy człowieka z długą, zaniedbaną brodą i włosami. Wyglądało na to, że już od dłuższego czasu jego włosy i broda nie widziały fryzjera...był zaniedbany i brudny.
Wtedy klient wrócił i powiedział:
- Wie Pan co?
Fryzjerzy nie istnieją!
- Bardzo śmieszne! Jak to nie istnieją? – zapytał fryzjer. – Ja jestem jednym z nich!
- Nie! – odparł klient. – Fryzjerzy nie istnieją, bo gdyby istnieli, nie byłoby ludzi z długimi włosami i brodą, jak ten człowiek na ulicy.
- A, nie, fryzjerzy istnieją, to tylko ludzie nas nie poszukują, z własnej woli.
No właśnie – powiedział klient. - Dokładnie tak.
Bóg istnieje, to tylko ludzie Go nie szukają, i robią to z własnej woli, dlatego jest tyle cierpienia i bólu na świecie.
"Bóg nie obiecywał dni bez bólu, radości bez cierpienia, słońca bez deszczu...Obiecał siły na każdy dzień, pociechę wśród łez i Światło na Drodze..."
Bóg powiedział: - Nieważne, jak twój Anioł będzie miał na imię... będziesz Go nazywał po prostu...Przyjacielem!


2008-01-06 ...kolejna rocznica urodzin...


Po raz kolejny obchodziłam rocznicę swoich urodzin...dużo już ich było. Wiele radości sprawili mi swoją obecnością bliscy, oraz Ci, którzy pamiętali o mnie przesyłając życzenia na kartkach, telefonicznie oraz za pośrednictwem internetu. Urodziłam się w wigilię Święta Trzech Króli. Dzisiaj, przez dłuższą chwilę zastanawiałam się nad swoim życiem i stwierdziłam, że jest podobne do Mędrców ze Wschodu. Wiele lat temu wyruszyłam, aby spotkać Jezusa... spotkałam Go, zaufałam Mu i wiem, że chcę z Nim iść do końca. W tym roku dzień moich urodzin wypadł w pierwszą sobotę miesiąca... to dzień szczególnie poświęcony Maryi...to Ona, przez te wszystkie lata prowadziła mnie do Chrystusa. Cały czas jest moją Orędowniczką, Pośredniczką, Pocieszycielką. Dziękowałam Bogu za wszystkie dni mojego życia; lepsze i gorsze, szczęśliwe i tragiczne. Wszystko co mnie w życiu spotkało było potrzebną dla mojego dobra lekcją, abym mogła dzisiaj tak wierzyć, ufać, myśleć... Czasem mam chwile ciemności, zagubienia ale wiem do Kogo mogę zwrócić się o pomoc...wiem, że zawsze otrzymam potrzebne siły aby radzić sobie ze wszystkim co mnie spotyka. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że największą wartością w moim życiu jest Bóg i rodzina. Nie potrafię wyobrazić sobie życia bez miłości, którą otrzymuję od Stwórcy i najbliższych.

 
"We wszystkim, co zdarza się w życiu człowieka trzeba odczytać ślady miłości Boga". kard.S.Wyszyński


2008-01-04 ...prawdziwa radość...


W życzeniach świątecznych, noworocznych życzyliśmy sobie szczęścia, radości...każdy człowiek nosi w sobie takie pragnienia. W dzisiejszych czasach często można zaobserwować koncepcję życia tylko dla przyjemności... w takim życiu upatrując swoje szczęście i wynikającą z niego radość. Człowiek zaspakajając swoje potrzeby ciągle poszukuje czegoś, co spełniłoby jego najgłębsze pragnienia. Jednak często okazuje się, że nie znajduje tego czego szukał...ciągle jest niezadowolony, odczuwa jakiś niedosyt. To, co dawało mu namiastkę szczęścia zaczyna nudzić, uzależnia, powoduje smutek zamiast oczekiwanej radości. Człowiek nie znajduje...bo nie szuka najpierw u Źródła.  Zacytuję kilka mądrych myśli o trwałej, prawdziwej radości...tej, której nieustannie poszukujemy.

"Prawdziwa radość, nie jest uzależniona od dóbr materialnych, zaspokojonych potrzeb, od stanu zdrowia...jest wyrazem wewnętrznego bogactwa i ma początek w Chrystusie”.
-
"Źródłem wewnętrznej radości jest świadomość, że jest się kochanym, kochanym przez Boga".
-
"Jeśli człowiek zna sens swojego życia, to zawsze jest wewnętrznie radosny".
-
"Radość to spokój ducha, brak wyrzutów sumienia, uczciwość wobec siebie i innych".
-
"Radość, to jedyna rzecz, która się mnoży, jak się ją dzieli".


2007-12-31 ...nadzieja na bezpieczną przyszłość...


Znów minął kolejny rok. Czas pędzi naprzód, zostawiając za nami coraz większy szmat przebytej drogi. Czas, który minął nie powinien nas martwić, on już nie wróci, nie powtórzy się...mamy tylko te dni, te lata, które jeszcze przed nami. Nowy Rok, to nowe możliwości, doświadczenia, marzenia, ale przede wszystkim nadzieja...nadzieja na lepszy czas. Dla człowieka wierzącego w Boga, nadzieja nigdy nie gaśnie...nie jest "matką głupich" - jak to się mówi. Jest to nadzieja, która daje siłę...pomaga przetrwać każdą trudność. Nadzieja chrześcijańska nie ogranicza pragnienia dóbr doczesnych, zdrowia, pomyślności jutra...nadzieja chrześcijańska sięga o wiele dalej...dotyka Nieba...otwiera na ostateczne spełnienie nadziei pokładanej w Bogu...otwiera drogę ku życiu bez końca, w pełnym szczęściu: ..."Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" - (1 Kor 2,9).
Chciałabym, aby ten Nowy Rok 2008, był dla każdego człowieka rokiem wielkiej nadziei...nadziei, która mimo niebezpieczeństw tego świata, pomaga optymistycznie patrzeć w przyszłość. Nie podążamy bowiem ku niepewnej przyszłości, lecz do domu...do bezpiecznego domu Ojca w Niebie, bez lęku, smutku, płaczu, chorób, śmierci...


"Nadzieja to ogień, który chce płonąć, nawet wtedy, gdy jest gaszony. Nadzieja to nieodparte dążenie, by odnajdywać sens w bezsensie i odkrywać prawdę w zamęcie kłamstw. Nadzieja to ziarenko światła ukryte w głębokiej ciemności". Karl Guido Rey
-
"Nadzieja zawieść nie może".  św. Jan Apostoł


ŻYCZĘ
WSZYSTKIM SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU

2008


2007-12-27 ...święta, święta...


Jest takie powiedzenie: "Święta, święta i po świętach"...przeczytałam je na kilku blogach, słyszałam w świątecznym kazaniu.
Często zdarza się tak, że kończą się święta i znika gdzieś ta radość, dobro, wzajemna życzliwość...w wielu rodzinach wszystko wraca do stanu jaki był przed świętami. A przecież Chrystus, którego pamiątkę narodzenia obchodziliśmy, chce codziennie obdarzać nas swoją miłością, radością, pokojem...On chce, abyśmy Jego narodzenie przeżywali każdego dnia. "Nie lękajcie się otworzyć drzwi swojego serca Chrystusowi...ogrzejcie się Jego miłością"...te słowa często wypowiadał Ojciec Święty Jan Paweł II, wskazując na Osobę Chrystusa, jako Tego, który może wnieść trwałe szczęście do życia człowieka. Wszyscy szukamy Boga, bo w Nim mamy swoje korzenie, stąd ta nieustanna za Nim tęsknota...często nieświadoma. W sposób szczególny szukamy Go w drugim człowieku, chcemy odczuć Jego miłość. Człowiek napełniony miłością, chce stawać się coraz lepszym...jego dobro przechodzi na innych...i tak rozprzestrzenia się miłość.

"Jeśli człowiek chce, to zawsze znajdzie czas dla innych. Jeśli człowiek chce, to stanie się lepszy. Jeśli człowiek chce, to ten świąteczny nastrój może mieć nie tylko od święta. Jeśli człowiek chce...to może".

Życzę tego sobie i Wam...pozwólmy Chrystusowi każdego dnia na nowo rodzić się w naszych sercach, aby Jego miłość, radość, pokój udzielały się przez nas każdemu napotkanemu człowiekowi...nie tylko od święta.


2007-12-23 ...Boże Narodzenie...


Przy wigilijnym stole,
łamiąc opłatek święty,
pomnijcie, że dzień ten radosny,
w miłości jest poczęty.

Że, jako mówi wam wszystkim
dawne, odwieczne orędzie,
z pierwszą na niebie gwiazdą
Bóg w naszym domu zasiędzie.

Sercem Go przyjąć gorącym,
na ścieżaj otworzyć wrota,
oto co czynić każe Miłość,
największa cnota.

Jan Kasprowicz

Ponad dwa tysiące lat temu, w zwyczajną ziemską noc przychodzi na świat Miłość, która staje się celem i sensem życia każdego człowieka...źródłem nadziei, miłości, radości i pokoju. Radość tych Świąt rodzi się przede wszystkim z ufności pokładanej w Bogu, czystości serca oraz miłości do Boga i ludzi. Święta Bożego Narodzenia ze szczególną mocą przypominają, że życie człowieka jest oczekiwaniem na Niebo. Ta nadzieja pomaga mi każdego dnia optymistycznie patrzeć w przyszłość...bo przyszłość to Bóg...a Bóg to miłość bez końca.
Wigilia Bożego Narodzenia to wyjątkowy wieczór...zawsze odczuwam wielką radość, wzruszenie, kiedy wspólnie z bliskimi memu sercu jednoczymy się na modlitwie, przy stole, kiedy z radością na Chwałę Bożą śpiewamy kolędy.
Życzę wszystkim z całego serca; Błogosławionych, zdrowych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia, aby Święta Rodzina wraz z Dzieciątkiem przyniosła do każdego domu pokój, radość i miłość, aby Jezus narodził się w każdym ludzkim sercu.

"Boże Narodzenie, to Święto Tęsknoty
za lepszym Ja w nas...Tęsknoty za niebem,
którego daremnie szukamy na tej ziemi.
I Tęsknoty za życiem bez trosk,
które znajdziemy tylko w Niebie".

O.W.v.Straaten

2007-12-14 ...okres wyciszenia...



Aby wzmocnić się duchowo potrzebuję większego wyciszenia, dlatego postanowiłam, że ostatni tydzień Adwentu będzie bez komputera. Jedynie będę korzystać z codziennych rozważań Ewangelii ks. Piotra Brząkalika na stronie radia eM. Chcę również przeczytać książkę w wersji elektronicznej - "Kwadrans szczerości" ks. Józefa Augustyna.
Jutro jadę na nocne czuwanie na Jasną Górę do Matki Boskiej Częstochowskiej. Byłam tam dokładnie rok temu. Cieszę się bardzo, że jest mi to znowu dane. Jadę przede wszystkim dziękować za liczne Łaski, jakie za przyczyną Matki Bożej otrzymałam. Jadę też z wieloma intencjami...tyle potrzeb wśród bliskich, przyjaciół, znajomych...każdy potrzebuje jakiejś pomocy. Zabieram w sercu również Was, kochani, których było mi dane tutaj poznać. Od kilku lat, prawie codziennie uczestniczę duchowo w Apelu Jasnogórskim, za pośrednictwem radia lub internetu...bardzo cenię sobie taką możliwość. Wspólna modlitwa, rozważania Słów Bożych, Błogosławieństwo, które stamtąd "płyną" są dla mnie wielkim umocnieniem na życie.
Czas Adwentu jest czasem przygotowania się na narodzenie Jezusa w naszych sercach...jest to również czas, aby pomóc innym przybliżyć się do Niego...pomóc odnaleźć utracony przez różne sytuacje sens życia...takie intencje też ze sobą zabieram. Jeśli ktoś chce, czas mu pozwoli, proszę połączcie się ze mną jutro we wspólnej modlitwie w godzinie Apelu Jasnogórskiego, o godzinie 21-wszej.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę owocnych przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia....dziękuję, że jesteście, dziękuję za Wasze z serca płynące słowa, które mają dla mnie dużą wartość, pomagają mi wzrastać w wierze, nadziei i miłości.

"Narodziło się Światło - Bóg...Światło, w świetle tej Jedynej Nocy, która może stawić czoło wszystkim dniom".


2007-12-09 ...Radość z kochania...


"Radość z kochania" - przewodnik życia duchowego Matki Teresy z Kalkuty - c.d.

"Wiemy, że jeżeli naprawdę chcemy kochać, musimy nauczyć się przebaczać. Przebaczać i prosić o przebaczenie; wybaczać raczej niż oskarżać. Pojednanie zaczyna się najpierw z samym sobą, a później z innymi; zaczyna się od czystego serca. Tylko czyste serce umie dostrzec Boga w innych...jeśli chcemy naprawdę kochać musimy nauczyć się przebaczać".

Nikt z nas ludzi nie jest doskonały...doskonałym jest tylko Bóg. Aby umieć przebaczać trzeba najpierw dostrzec wielką miłość Boga do nas...On w Sakramencie Pokuty przebacza człowiekowi każdy grzech...zawsze uleczy serce, które odda się do leczenia...pragnie przebaczać i wzywa do przebaczania przez prośbę jaką do Niego codziennie zanosimy: "...i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Każdego dnia jesteśmy zaproszeni do przebaczania tym, którzy nas skrzywdzili, zranili. Miałam taki okres w swoim życiu, kiedy bardzo trudno było mi przebaczyć... myśli często wracały do tej sytuacji. Chciałam przebaczyć ale sama nie potrafiłam...było mi z tym bardzo źle, długo odczuwałam wewnętrzny niepokój. Jak patrzę z perspektywy czasu, złość, brak przebaczenia bardziej niszczyły mnie, niż osobę, której trudno było mi przebaczyć. Dopiero kiedy usłyszałam w Sakramencie Pokuty słowa kapłana, że przebaczyć to nie znaczy zapomnieć...przebaczyć to zostawić osąd Bogu... przebaczyć to umieć modlić się za winowajcę, nie mścić się, nie złorzeczyć, nie odpłacać złem za zło. Tam, gdzie trudno jest przebaczyć, czeka Bóg ze swoją pomocą...On zawsze chce pojednania, chce umocnić wszystko to co dla nas jest trudne. Przebaczenie uczy pokory...uświadamia, że często sami potrzebujemy przebaczenia...może znacznie częściej niż przebaczamy? Pisząc to, zadałam sobie takie pytanie...uświadomiłam sobie po raz kolejny, że tyle we mnie miłości, radości, dobra, przebaczenia, ile mam Boga w swoim sercu.


"To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem".
(J15,12)


2007-12-07 ...Godzina Łaski...


Ósmego grudnia przypada uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny...Ona jako Jedyna została obdarowana przez Boga szczególnym darem: wolnością od grzechu. Ta prawda zachęca do naśladowania Maryi...przede wszystkim przez unikanie zła i chętne spełnianie dobra.
W tym dniu, godzina 12.00 - 13.00 jest Godziną szczególnej Łaski dla każdego człowieka, dla całego świata.
W 1947 roku 8 grudnia Maryja objawiając się w południe, po raz kolejny Pierinie Gilii - pielęgniarce pracującej we włoskim szpitalu, zapowiedziała, że kto w tej Godzinie będzie się modlił w domu lub w Kościele, to będzie wysłuchany. Maryja wyprosi u Boga wszelkie Łaski dla tych osób.
Przyznam, trochę ze wstydem, że o Tej szczególnej Godzinie dowiedziałam się niedawno...człowiek przez całe życie się uczy, na różnym jego etapie czegoś nowego się dowiaduje. Myślę, że warto o tym mówić, przekazywać sobie nawzajem, aby dobrze wykorzystać dany nam czas, aby nie marnować szans na otrzymanie Łask dla siebie i innych.


"O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy oraz za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie".


2007-12-03 ... poczucie własnej wartości...



Niedawno przeczytane o wzmocnieniu poczucia własnej wartości...myślę, że warto to zacytować.

"Obietnica Boga zawarta w przesłaniu biblijnym, zgodnie z którą każdy z nas jest umiłowanym synem, umiłowaną córką Boga - niezależnie od jakichkolwiek naszych zasług - może umocnić nas w przekonaniu o naszej wartości wbrew wszelkim wewnętrznym i zewnętrznym zaprzeczającym podszeptom. Naszym udziałem staje się wtedy doświadczenie, które Henri Nouwen opisuje w następujący sposób:
"Doświadczam uzdrowienia swoich ran, gdy słucham głosu Boga w swoim sercu: Jesteś moim umiłowanym synem, jesteś moją umiłowaną córką. Bóg kocha cię bez zastrzeżeń. Muszę uwierzyć w to nie tylko w swej głowie, lecz całą swą istotą. To zasadniczy fakt mego życia. Jeżeli wierzę w tę pierwotną miłość Boga, jestem także w stanie pojednać się z wtórną miłością, która nie jest tak doskonała, z miłością, jaką obdarowują mnie rodzice, rodzina, znajomi, wychowawcy, Kościół... ale nie jestem zadowolony z tej miłości...mogłaby być lepsza. Gdy jednak mam świadomość tej pierwotnej miłości i raz po raz przypominam sobie o tym, że jestem umiłowanym synem, umiłowaną córką Boga, wówczas potrafię też przyjąć miłość wtórną".


Jeżeli potrafię bez zastrzeżeń zaakceptować siebie samego, nie potrzebuję innych ludzi, by jaśnieć wewnętrznym blaskiem. Nie szukam już nieustannie uznania u innych. Wręcz przeciwnie, świadomy swojej wartości jestem w stanie polubić samego siebie, chętnie spędzać czas z samym sobą, postrzegać bycie samemu jako możliwość i szansę. Potrafię też wyjść innym ludziom naprzeciw i wzbogacić ich swoją obecnością".



2007-11-30 ...gdybyśmy żyli wiarą...


"Gdybyśmy żyli wiarą, na świecie zapanowałaby sprawiedliwość,
cierpienia nie byłyby tak dotkliwe.
Gdybyśmy żyli wiarą, na świecie zapanowałby pokój,
ustałyby, przemoc, nędza, udręka.
Gdybyśmy żyli wiarą, zarazilibyśmy nią wielu,
Dobra Nowina przemawiałaby do serc, bo odczuwałyby jej moc.
Gdybyśmy żyli wiarą, wspólnie, nie pojedynczo,
bylibyśmy solą ziemi i Bóg byłby pośród nas".
/ nie znam autora /

Człowiek często zadaje pytanie, dlaczego jest tyle zła?. Zdarza się, że oskarża o nie Boga. A to nie Bóg jest winny złu, wojnom, katastrofom...to wina ludzi zakorzenionych w grzechu. Człowiek odrzucając Boga, Jego Przykazania, staje się bezradny wobec swojego życia...miesza dobro ze złem, oszukując przede wszystkim siebie...nie da się budować dobra na grzechu. Bóg jest miłością, kocha każdego człowieka, ale szanuje jego wolność, jego wybory i decyzje...to człowiek często źle wybiera, stąd zło, grzech. A gdzie jest grzech jest zamknięte serce na Boże Łaski, na miłość, na dobro...nie ma jedności, nie ma zgody, ani pokoju.


2007-11-25 ...uroczystość Chrystusa Króla...



"Gdy będzie wam trudno, gdy będziecie w życiu przeżywać jakieś niepowodzenia, trudności, czy zawody...niech wasza myśl biegnie ku CHRYSTUSOWI, który was miłuje, który jest wiernym towarzyszem, który pomaga przetrwać każdą trudność".
Jan Paweł II

Te słowa Jana Pawła II towarzyszą mi od dawna. Kiedy jest mi smutno, źle, czuję się osamotniona, mam jakieś problemy, to moje myśli biegną ku Chrystusowi...to naprawdę działa...jakby odpycha lęk, smutek, rozpacz, które chciałyby zamieszkać w moim sercu... to pomaga przezwyciężać każdą trudność. Kim dla mnie jest Jezus Chrystus?. Jest Drogą, która prowadzi do Boga...jest Miłością bezgraniczną, przyjacielem, przewodnikiem, najlepszym wzorem do naśladowania... nadaje sens wszystkim wydarzeniom mojego życia...jest Królem mojego serca. Nie potrafiłabym już bez Niego żyć. Codziennie na nowo odczuwam potrzebę odnajdywania Go w modlitwie, Słowie, Eucharystii, drugim człowieku...każdego dnia potrzebuję Jego siły, aby z odwagą i radością przeżyć kolejny dzień. Ufam Mu bezgranicznie i jestem głęboko przekonana, że nigdy mnie nie zawiedzie, że zawsze chce mojego dobra, dlatego z ufnością powierzam Mu swoje życie...życie tych, których kocham, których znam. Stawiając na Jezusa nie ryzykuję nic, ani inflacji, ani dewaluacji, ani krachu giełdowego... Jak dobrze, że Jego Królestwo nie jest z tego świata, że nie rządzi się jego prawami. Królestwo Chrystusa, to Królestwo pokoju i miłości, sprawiedliwości i równości... to On sam, dał tego dowód swoim życiem, nauczaniem, a przede wszystkim swoją odkupieńczą śmiercią za cały świat...za każdego człowieka...jednak decyzję pójścia Tą drogą zostawiając każdemu z nas.

"Nie lękajcie się otworzyć drzwi Chrystusowi, ogrzejcie swoje serca Jego Miłością".
Jan Paweł II

2007-11-09 ... pieśni podczas jazdy samochodem...



Dzisiaj trochę humorystycznie...niedawno przeczytałam wykaz pieśni jakie należy śpiewać podczas jazdy samochodem, w zależności od rozwijanej prędkości...pieśni te zostały zamieszczone na tablicy ogłoszeń przez księdza w pewnej parafii.

 Ty decydujesz, co śpiewać.
 
  80 km/godz. Pobłogosław Jezu, drogi...
  90 km/godz.To szczęśliwy dzień...
100 km/godz.  -  Cóż Ci Jezu damy...
110 km/godz.   -  Ojcze Ty kochasz mnie...
120 km/godz.  -  Liczę na Ciebie Ojcze...
130 km/godz.  -  Panie, przebacz nam...
140 km/godz.  -  Zbliżam się w pokorze...
150 km/godz.  -  Być bliżej Ciebie chcę...
160 km/godz.  -  Pan Jezus już się zbliża...
170 km/godz,  -  U drzwi Twoich stoję Panie...
180 km/godz.  -  Jezus jest tu...
200 km/godz.  -  Witam Cię, Ojcze...

220 km/godz.  -  An
ielski orszak niech Twą duszę
                   przyjmie...

UWAGA :
Święty Krzysztof jeździ z Tobą tylko do 120 km/godz.
Przy większych prędkościach oddaje swoje miejsce św. Piotrowi :)


Życzę wszystkim kierowcom i podróżującym bezpiecznej drogi, aby zawsze szczęśliwie docierali do celu podróży...św. Krzysztofie módl się za nami.



2007-11-05 ...Radość z kochania...


"Radość z kochania" - przewodnik życia duchowego Matki Teresy z Kalkuty - c.d.

"Łatwo jest uśmiechać się do ludzi poza własnym domem. Tak łatwo jest dbać o ludzi, których się dobrze nie zna. Trudno jest być troskliwym i uprzejmym, uśmiechać się i okazywać miłość swoim najbliższym w domu dzień po dniu, szczególnie kiedy jesteś zmęczony, zdenerwowany lub w złym nastroju. Wszyscy miewamy takie momenty i są to te chwile, kiedy Chrystus przychodzi do nas w przebraniu strapionego".

Jak czasem trudno jest kochać tych, z którymi jest się na co dzień, których kocha się najbardziej, przekonałam się w swoim życiu nie raz. Miłość nie zawsze jest łatwa, czasem boli...często wymaga poświęcenia własnego "ja". Rodzina jest miejscem wspólnie niesionego krzyża i codziennego, wzajemnego znoszenia swoich niedoskonałości. To właśnie w najbliższej rodzinie najbardziej uczę się miłości, pokory, wyrozumiałości, cierpliwości, trudnej sztuki przebaczania... uczę się dostrzegania Boga w drugim człowieku.


2007-11-02 ...pomoc zmarłym...


Dzień zaduszny jest dniem szczególnej pamięci i modlitwy za tych, którzy już odeszli do wieczności. Wiara daje nam nadzieję, że oni żyją. Nie wiemy jaki jest ich los...czy są już zbawieni, czy jeszcze pokutują w czyśćcu. Smutne, jeśli troska o zmarłych kończy się tylko na kwiatach i zniczach...w ten sposób im nie pomagamy. Przez cały listopad Kościół zaprasza nas do bardziej intensywnej modlitwy i ofiar za zmarłych przebywających w czyśćcu. Jest to najlepszy prezent jaki możemy ofiarować naszym bliskim krewnym i przyjaciołom, którzy już odeszli i pośród cierpień pokutują za swoje grzechy, przygotowując się do wejścia do Nieba. Można za nich ofiarować różne modlitwy, zwłaszcza Różaniec, Mszę św., Komunię św., oraz trud pracy, cierpienie, przeciwności... W dniach od 1 - 8 listopada można codziennie za zmarłych zyskać odpust zupełny, spełniając odpowiednie warunki...jest to bardzo konkretna pomoc, jaką możemy ofiarować tym, których kochaliśmy. Dzięki naszym modlitwom dusze czyśćcowe mogą nam się odwdzięczać i wiele dla nas u Boga wyjednać.

"Panie, daj wszystkim zmarłym pełnię życia. A światłość Twej chwały niechaj im świeci. Dozwól im żyć z Tobą na wieki. Amen".

2007-10-29 ...najlepszy wybór w życiu...


"Istniejemy, aby ukazać Boga ludziom. I tylko tam, gdzie widać Boga, naprawdę zaczyna się życie. Tylko wtedy, gdy spotkamy w Chrystusie Boga żywego, poznajemy czym jest życie. Nie jesteśmy przypadkowymi i pozbawionymi znaczenia produktami ewolucji. Każdy z nas jest owocem zamysłu Bożego. Każdy z nas jest chciany, każdy miłowany, każdy niezbędny. Nie ma nic piękniejszego, niż wpaść w sieci Ewangelii Chrystusowej. Nie ma nic piękniejszego, jak poznać Go i opowiadać innym o przyjaźni z Nim".
Benedykt XVI

Też tak powiem....nie ma nic piękniejszego niż wpaść w sieci Ewangelii Chrystusowej. 
Ewangelia to najlepszy sposób, aby poznać Boga, Jego Miłość, Jego Wolę, aby poznać Jezusa, który z niepojętej miłości oddał życie dla naszego zbawienia, który zapewnił, ze nigdy o nas nie zapomni...przecież wyrył nas na obu swoich dłoniach. Nikt z nas nie urodził się bez przyczyny...każdy dla Boga jest ważny, chciany i bezgranicznie kochany. Pismo Święte ustawicznie w różny sposób mówi nam o Tej Miłości...jedynie Ona przetrwa pośród przemijającego świata. Słowo Boże jest najlepszym lekarstwem na każdy problem...ma wielką moc...jest zawsze aktualne. Na nim nigdy nie można się zawieść, przecież gwarantem jest sam Bóg. Wybór Miłości Bożej, to najlepszy wybór jakiego dokonałam w swoim życiu.

2007-10-24 ...być dobrym drogowskazem...


Zbliża się miesiąc listopad...miesiąc szczególnej zadumy nad sensem życia i śmierci. Każdy z nas rodzi się, żyje i umiera. Wiara w Boga daje nadzieję na życie wieczne...na prawdziwie szczęśliwe życie, bez cierpienia, chorób, smutku, lęku, śmierci... Kiedyś z kazania utkwiły mi takie słowa..."Kiedy się rodzimy, to najczęściej jest tak, że my płaczemy a inni się radują...starajmy się tak przeżyć życie, aby przy śmierci było odwrotnie". Czy można umierać radośnie?. Myślę, że można, jeśli umiera się w zgodzie z Bogiem, z własnym sumieniem oraz z drugim człowiekiem...jeśli życie było dawaniem siebie, a nie zbieraniem dla siebie. Na ziemi jesteśmy tylko tymczasowo, śmierć może nas dotknąć w każdej chwili. Tylko tutaj mamy krótki czas, aby kochać...aby nauczyć się bezinteresownej  miłości. Pozostanie po nas tylko to, co dobrego uczyniliśmy drugiemu człowiekowi. Jest to najlepszy kapitał jaki możemy zgromadzić na ziemi....aby kiedyś przed Bogiem nie stanąć z pustym sercem...aby nasze życie mogło być dobrym drogowskazem dla innych.

"Zamiast śmierci,
racz z uśmiechem
przyjąć Panie,
pod Twe stopy
moje życie
jak różaniec".

Ostatni wiersz ks.J.Twardowskiego


2007-10-19 ...przyjdź Duchu Święty...


Jezus odchodząc do Ojca, obiecał przysłać Ducha Świętego, aby prowadził ludzi do zbawienia. To Duch Święty wlewa w serce człowieka Bożą Miłość...nadaje życiu sens. Aby otworzyć się na Jego działanie trzeba o to prosić. Od wielu lat doświadczam jak ta modlitwa cudownie zmienia moje życie, jak Duch Święty napełnia moje serce coraz większą miłością, ufnością, pokojem, radością...

Przyjdź Duchu Święty...
Przemień nasze wewnętrzne napięcie w święte odprężenie.
Przemień nasz niepokój w kojącą ciszę.
Przemień nasze zatroskanie w spokojną ufność.
Przemień nasz lęk w nieugiętą wiarę.
Przemień naszą gorycz w słodycz Twej Łaski.
Przemień mrok naszych serc w delikatne światło.
Przemień naszą obojętność w serdeczną życzliwość.
Przemień naszą noc w Twoje światło.
Przemień zimę naszych dusz w Twoją wiosnę.
Wyprostuj nasze krzywe drogi.
Wypełnij naszą pustkę.
Oczyść nas z pychy.
Pogłębij naszą pokorę.
Rozpal w nas miłość.
Zgaś w nas zmysłowość.
Spraw, abyśmy widzieli siebie, jak Ty nas widzisz.
Abyśmy mogli poznać Ciebie jak to obiecałeś.
I byli szczęśliwi według Słowa Twego:
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

2007-10-15 ...Moc w słabości się doskonali...


"Moc w słabości się doskonali"
Św. Paweł


Podstawą wiary jest miłość do Boga i człowieka.
Moja wiara w Boga to nieustanny proces. Nie potrafię określić jej wielkości...tylko Bóg to wie. Na pewno jest mniejsza od "ziarnka gorczycy"...gdyby taka była, to według Pisma Świętego musiałabym góry przenosić...a tego nie potrafię.
Miałam szczęście...urodziłam się w domu, gdzie od dziecka przekazywano mi wiarę. Jednak, żeby Bóg był u mnie na pierwszym miejscu, aby był dla mnie najważniejszy, musiało upłynąć trochę czasu...musiałam przejść przez wiele prób, zranień, doświadczeń...      Z perspektywy przeżytych lat widzę, że to one najbardziej kształtowały moją wiarę. Przez cierpienia dostrzegłam to, czego wcześniej nie widziałam...przez trudne sytuacje zaczęłam sobie zdawać sprawę ze swojej niedoskonałości...musiałam poczuć się bardzo słaba, aby otworzyć się na Jego Łaski. Dzisiaj wiem, ze człowiek jest najsilniejszy wtedy, kiedy jest wspierany przez Boga, kiedy Mu bezgranicznie ufa i trwa przy Nim przez systematyczną modlitwę, Sakramenty, Eucharystię... Do każdego człowieka Bóg przychodzi inną drogą, ale najczęściej przychodzi, aby powalić go na kolana, kiedy zawiodą go wszelkie ludzkie zabezpieczenia. Wtedy jest dla człowieka najlepszy moment, aby mieć odwagę Mu się powierzyć i dać prowadzić. Przez różnego rodzaje cierpienia Bóg wzywa nas do nawrócenia, do życia w prawdzie, w zgodzie z własnym sumieniem, w zgodzie z drugim człowiekiem. Dzisiaj wiem, że każde doświadczenie jest potrzebne. Chociaż czasem trudno jest mi zrozumieć tę Bożą pedagogikę wobec mnie, moich bliskich, znajomych...jednak mam ufność, że ona jest słuszna...ta ufność to nie moja zasługa, to Łaska Boża.  W książce "Pamięć i tożsamość" - Jan Paweł II, opisując zło, cierpienie, które Bóg dopuszcza w świecie, w życiu człowieka - pisze, że skoro je dopuszcza, to po to, aby wyprowadzić z niego dobro, nawet po bardzo długim czasie. Tak jak w tyglu próbuje się złoto, tak wiara musi przejść wiele prób, aby była trwała, aby człowiek nie chciał nigdy od niej odejść. Nie wiem co Bóg jeszcze dla mnie przygotował. Wiem, że jest dla mnie najważniejszy...wiem, że od Niego mam siłę, wiedzę i pomoc, aby sobie radzić ze wszystkim co mnie w życiu spotyka. To On stworzył człowieka i dlatego życie bez Niego jest niespełnione.

2007-10-12 ...Radość z kochania...


"Radość z kochania" - przewodnik życia duchowego Matki Teresy z Kalkuty - c.d.

 "Aby zaprowadzić pokój, nie potrzebujemy karabinów i bomb, lecz miłości i współczucia. Promieniujmy tym Bożym pokojem, zapalajmy Jego światło, wygaszajmy nienawiść i żądzę władzy w świecie i sercach wszystkich ludzi...Módlmy się szczególnie o to, aby ludzie na całym świecie stali się braćmi i siostrami...niech każdy z nas zanim przekaże tę modlitwę drugiemu człowiekowi, spróbuje wprowadzić ją w życie.
Poprowadź mnie ze śmierci do życia;
z fałszu ku prawdzie.
Poprowadź mnie z rozpaczy ku nadziei;
z lęku do wiary.
Poprowadź mnie z nienawiści do miłości;
z wojny do pokoju.
Niech pokój napełni nasze serce, nasz świat i wszechświat."

Odpowiedzialność za pokój w świecie spoczywa na każdym z nas...powinniśmy zacząć od pokoju w sobie, w swojej rodzinie, sąsiedztwie...



2007-10-09 ...szczególny dzień...


Kiedy 10 lat temu, jechałam do szpitala do męża, a było to w 14-tym dniu po ciężkich obrażeniach w wypadku samochodowym, w radiu, w autobusie słyszałam piosenkę ..."dzisiaj będzie dobry dzień"... Chociaż sytuacja była beznadziejna miałam iskierkę nadziei, że wyjdzie z tego. Wola Boża była inna...to był ostatni dzień jego życia...pozostały wspomnienia, niezrealizowane wspólne marzenia, tęsknota...
Dzisiaj zdarzyło się coś niesamowitego. W domu często mam włączone radio...w pewnym momencie słyszę tę samą piosenkę, która zawsze przypomina mi o tym szczególnym dniu...patrzę na zegarek i jest dokładnie godzina śmierci mojego męża...jakiś znak?.

"Od Boga jesteśmy i do Boga wracamy".
Papież Jan Paweł II

2007-10-05 ...Miłosierdzie Boże...


Dokładnie 69 lat temu, 5 października 1938 roku zmarła w Krakowie -  Łagiewnikach Siostra Faustyna Kowalska...Opatrzność Boża wybrała ją apostołką Miłosierdzia Bożego.

Papież Jan Paweł II o siostrze Faustynie : "Siostra Faustyna Kowalska zostawiła światu wielkie orędzie Bożego Miłosierdzia, oraz zachętę do całkowitego zawierzenia Stwórcy. Tajemnica Bożego Miłosierdzia, to tajemnica Ojca, której tak bardzo potrzebuje cały świat...nie ma takiej ciemności, gdzie człowiek mógłby się zagubić...jeżeli zaufa Jezusowi zawsze znajdzie wyjście. Te proste słowa "Jezu ufam Tobie", które widnieją na tylu obrazach, są dla ludzkich serc jasnym wskaźnikiem drogi, są skierowane do każdego człowieka - zwłaszcza człowieka cierpiącego fizycznie, czy duchowo".

Każdy z nas potrzebuje Miłosierdzia Bożego i jednocześnie jest powołany, aby świadczyć miłosierdzie...współczuć słabościom swoich bliźnich, przychodzić im z pomocą w czynie, w słowie, w modlitwie...osąd zostawiając Bogu.
Koronka do Miłosierdzia Bożego to modlitwa, która pomaga mi otwierać się na To Miłosierdzie, pomaga być gotową przebaczać wszystkim, którzy przeciwko mnie zawinili...myślę, że przebaczenie to najtrudniejsza sztuka miłości... bez Bożej Łaski wręcz niemożliwa do zrealizowania.

2007-10-01 ...paciorki różańca...


"Kiedy modlimy się na różańcu. Maryja modli się razem z nami w naszych intencjach"
Jan Paweł II

Miesiąc październik to miesiąc Różańca Świętego. Do odmawiania tej pięknej, prostej modlitwy, wielokrotnie wzywała Maryja podczas swoich objawień. Różaniec zawiera najważniejsze tajemnice naszej wiary...streszcza Ewangelię. Modlitwę różańcową szczególnie umiłował Ojciec Święty Jan Paweł II i zachęcał do niej przez całe swoje życie.
Był taki okres w moim życiu, kiedy moja wiara bardzo osłabła...przez różne sytuacje odsunęłam Boga na dalsze miejsce. Nie wiedziałam wtedy, że jeśli On nie będzie na pierwszym miejscu to w moim życiu zapanuje chaos, że zacznę się gubić, nie będę doznawała Tej Siły, która prowadzi po właściwych ścieżkach życia. Moje życie czasem radosne, częściej smutne i bardzo trudne powodowało nieodporność na stresy. Kiedy niektóre sytuacje zaczęły mnie już przerastać, zdarzyło się coś, co odmieniło moje życie. Jadąc tramwajem, zauważyłam przez okno kościół, a na nim plakat z Matką Bożą i duży napis: "ZNAJDZIESZ MNIE W PACIORKACH RÓŻAŃCA". Dokładnie pamiętam ten dzień i to zaproszenie, jakby skierowane wtedy tylko do mnie. Krótko po tym wydarzeniu uczestniczyłam w rekolekcjach parafialnych...utkwiły mi takie słowa księdza: "Pewien człowiek miał sen...w kościele Matka Boża przechodziła między ławkami i zatrzymywała się tylko przy niektórych osobach, szepcąc im coś do ucha...większość ludzi omijała. Zdziwiony zapytał dlaczego nie podchodzi i nie mówi do wszystkich. Ona odpowiedziała, że bardzo chciałaby zatrzymywać się koło każdego człowieka, pomagać mu, dawać dobre rady jak rozwiązywać nawet najtrudniejsze problemy w życiu....tylko ludzie nie proszą Ją  o pomoc, nie modlą się do Niej".
I tak, wiele lat temu zaczęła się moja miłość do różańca. Doświadczyłam wielu cudownych Łask, wzrostu wiary, pomocy w bardzo trudnych chwilach życia. Dzisiaj nie wyobrażam sobie dnia bez tej modlitwy...nigdy nie zawiodłam się modląc na różańcu.
Powierzajmy się Matce Bożej w paciorkach różańca, uwierzmy, że Ona nigdy nas nie opuści w potrzebie. Przez odmawianie tej modlitwy budzi się w ludzkich sercach miłość i nadzieja, na których brak, tak często narzeka człowiek w dzisiejszym świecie. Przez Maryję do Jezusa - to najbezpieczniejsza droga do szczęścia.

"Różaniec to najlepsza broń przeciwko szatanowi, który jest głównym sprawcą zła w świecie"
Jan Paweł II

2007-09-27 ...wspomnienia...

"Dobro rozprzestrzenia się przez miłość".
Papież Jan Paweł II

Papież Jan II pokazał nam drogę do szczęścia, którego człowiek nieustannie poszukuje...treścią Jego nauczania jest życie w prawdzie i miłości. Lubię czytać Jego słowa, wzruszam się, kiedy Go widzę lub słyszę Jego głos...piszę tę notkę słuchając Jego kazania. Cieszę się, że po Janie Pawle II, Papieżem został kard. J. Ratzinger. Uważam, że jest godnym Jego następcą. On sam mówił o sobie: "Podczas konklawe modliłem się do Boga, żeby mnie nie wybrano...tym razem jednak Bóg mnie nie wysłuchał". Często Wola Boża jest inna niż nasza...Wolą Bożą było, aby po wielkim Papieżu Janie Pawle II, Papieżem został kard. J. Ratzinger - Benedykt XVI.
Wolą Bożą było również, aby doszło do mojego, jedynego zagranicznego wyjazdu w życiu - pielgrzymki do Włoch...często dziękuję Bogu za tę Łaskę, którą mnie obdarzył, że mogłam ponad dwa lata temu uczestniczyć w uroczystościach  I - rocznicy śmierci Jana Pawła II. Niezapomniane chwile to nawiedzenie Jego grobu, Anioł Pański i wieczorna modlitwa różańcowa na Placu Świętego Piotra...odwiedziłam również Padwę i Asyż. Wspomnienia z tego wyjazdu pozostaną w moim sercu na zawsze...wielką wartość mają dla mnie również te pamiątkowe zdjęcia...to ostatnie jest specjalnie dla Was, z włoskiej cukierni. Dziękuję za Waszą obecność na moim blogu, za dobre, życzliwe słowo, za modlitwę, za to, że mogę się od Was wiele nauczyć. :)

"Żyjemy po to, aby innym pokazywać sobą Chrystusa".
Papież Benedykt XVI



2007-09-23 ...Radość z kochania...


"Radość z kochania"  - przewodnik życia duchowego Matki Teresy z Kalkuty - c.d.

"Niech każdy, kto do Ciebie przychodzi, odchodzi od Ciebie, czując się lepszym i szczęśliwszym. Niech każdy widzi dobroć w Twojej twarzy, w Twoich oczach i w Twoim uśmiechu. Radość można wyczytać z oczu, pojawia się w słowie i geście. Radości nie można zamknąć w sobie, zawsze przenika na zewnątrz. Radość jest bardzo zaraźliwa".

Prawdziwa radość, to wewnętrzny pokój...to świadomość, że jest się kochanym...kochanym przez Boga.
Ludzie, którzy noszą w sercu Jezusa są zawsze radośni, w ich oczach widać niebo...bardzo lubię przebywać z takimi ludźmi.
Doświadczam, że moja radość ma dobry wpływ na innych...natomiast smutek przygnębia i nie wnosi niczego dobrego.



2007-09-18 ...Patronka Rodzin...


Przeżyłam cudowny dzień. Po raz pierwszy odwiedziłam Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej, które położone jest na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, w obrębie Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd. Pogoda dopisała...dopiero w drodze powrotnej zaczął padać deszcz. Kult Matki Bożej Leśniowskiej jest ściśle związany z kultem Matki Bożej Jasnogórskiej. W roku 1382 Książę Władysław Opolczyk, wracając z Rusi na Śląsk, wiózł ze sobą dwa skarby - Cudowny Obraz Czarnej Madonny, który umieścił na Jasnej Górze, oraz niezwykle piękną, lipową figurkę Matki Bożej z Dzieciątkiem. Orszak książęcy zatrzymał się na noc na leśniowskiej polanie...wszyscy byli bardzo zmęczeni i spragnieni...z powodu upału powysychały wszystkie źródła. Książę zwrócił się w pokornej modlitwie do Matki Bożej i uzyskał niezwykłą Łaskę... nagle wytrysnęło obfite źródło, dające początek istniejącemu do dziś potokowi Leśniówka. Cudowna woda nie tylko ugasiła ich pragnienie, dodała sił do dalszej drogi, ale także uleczyła wszystkie rany. W dowód wdzięczności Książę pozostawił w Leśniowie figurę uśmiechniętej Matki Bożej, która jest jedną z najpiękniejszych figur gotyckich w Europie...jest symbolem i sercem tego Sanktuarium. Piękno Leśniowa urzeka ludzi od pokoleń...jest oazą zieleni i spokoju, z dala od zgiełku cywilizacji. Pieczę nad tym niezwykłym miejscem sprawują Ojcowie Paulini. Z uwagi na to, że Leśniowska Matka Boża w szczególny sposób pomaga błagającym Ją o pomoc rodzinom, nadano Jej tytuł "Patronki Rodzin". Uroczysta koronacja figury odbyła się 40 lat temu...ceremonii przewodniczyli kardynałowie: Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać to urokliwe, cudami słynące, położone wśród zielonych, jurajskich wzgórz miejsce. Dodatkowa radość, że było mi to dane przeżyć z moją najlepszą przyjaciółką, moją jedyną, kochaną siostrzyczką i jej rodziną. Powierzyłyśmy Matce Bożej siebie, nasze rodziny, wszystkie rodziny w Polsce i w świecie.

Leśniowska Patronko Rodzin módl się za nami.

2007-09-15 ...imieniny parafii...


W niedzielę moja parafia im. Św. Stanisława Kostki obchodzi imieniny...odpust parafialny. Jak co roku uroczystą sumę uświetni górnicza orkiestra dęta. Odpust to szczególne święto...po spełnieniu odpowiednich warunków, daje możliwość uzyskania odpuszczenia grzechów i darowania przez Boga wszystkich kar doczesnych.

Święty Stanisław Kostka jest jednym z patronów Polski...jest też patronem studentów i polskiej młodzieży...wiele razy prosiłam go o wstawiennictwo.
Kult tego świętego zrodził się, kiedy w dwa lata po śmierci otwarto jego grób i znaleziono ciało nietknięte rozkładem. Jego relikwie spoczywają w Rzymie. Dwieście lat po kanonizacji sprowadzono do Polski cząstkę relikwii...od niedawna mamy je również w naszym kościele.
W tym uroczystym dniu będę gościła u siebie bliskie memu sercu osoby, aby razem, w radości przeżywać to niecodzienne święto. Przyjedzie również moja kochana siostrzyczka z mężem...mamy w planie wspólnie odwiedzić kilka, szczególnie ważnych dla nas miejsc -
Częstochowę, Leśniów, Kraków...bardzo się cieszę.


Boże, Ty wśród wielu cudów Twojej mądrości, obdarzyłeś Świętego Stanisława łaską dojrzałej świętości już w młodzieńczym wieku. Spraw, abyśmy za jego przykładem wykorzystywali czas przez gorliwą pracę i z zapałem dążyli do wiekuistego  pokoju.
Amen.

2007-09-12 ...Radość z kochania...


C
ytat z książki "Radość z kochania" - przewodnik życia duchowego Matki Teresy z Kalkuty - c.d.


"Wiary nie można dotknąć. Wiara jest oddawaniem czci Bogu, jest zatem sprawą sumienia. Ja sama muszę decydować za siebie, a Ty za siebie - co wybrać. Dla mnie wiara, w której żyję i oddaję cześć Bogu, jest wiarą katolicką. Jest ona dla mnie samym życiem, radością i największym darem, którym Bóg w swej miłości mnie obdarował. Nie mógł mi dać wspanialszego daru...Kocham bardzo moich ludzi, bardziej niż samą siebie i naturalnie chciałabym dać im radość posiadania tego skarbu, którym jest moja religia. Nie do mnie jednak należy dawanie jej, a tym bardziej zmuszanie kogokolwiek do jej przyjęcia. Tak samo żaden człowiek, żadne prawo, czy też jakikolwiek rząd nie może prześladować mnie za to, że wybrałam religię, która przynosi mi pokój, radość i miłość".

Ja też wybrałam wiarę katolicką...jest ona dla mnie największym skarbem jaki mam...odczuwam nieustanną potrzebę dzielenia się tym darem...jestem bardzo szczęśliwa...jestem kochana przez TEGO, który jest największą MIŁOŚCIĄ i nieskończonym dobrem.


2007-09-09 ...dobry humor...


Poczucie humoru, to bardzo ważna cnota chrześcijańska, która pomaga prawdziwie poczuć się dziećmi Bożymi...zachować pogodę ducha i radość wobec każdej sytuacji życiowej...pomaga również patrzeć z dystansem na samego siebie.
Jest taka piękna modlitwa o dobry humor - egzorcyzm na smutne dni.


"...Zechciej mi dać świętą duszę Panie,
duszę, która ma stale na oku to, co jest dobre i czyste,
ażeby w obliczu grzechu nie wpadła w strach,
ale umiała znaleźć sposób przywrócenia wszystkim rzeczom
należytego porządku.
Zechciej mi dać duszę, której obca jest nuda,
która nie zna szemrania,  wzdychań,  użaleń
i nie pozwól,  ażebym kłopotał się zbyt wiele
wokół tego panoszącego się czegoś,  które nazywa się "Ja".
Panie obdarz mnie zmysłem humoru.
Daj mi łaskę rozumienia się na żartach,
ażebym zaznał w życiu trochę szczęścia i innych mógł nim obdarzyć". Amen.
Św.Tomasz Morus


2007-09-07 ...pokora...


Myślę, że my ludzie dzisiejszych czasów, szczególnie chorujemy na "wielkość"...często uważamy się za lepszych od innych. A przecież wobec Boga wszyscy jesteśmy równi...On jednakowo mocno kocha  każdego...lepszego, czy gorszego według naszego mniemania. Wnętrze człowieka zna tylko Bóg...my oceniamy powierzchownie, nie wiemy jakie jest serce drugiego człowieka, co spowodowało, że tak czy inaczej się zachowuje...jesteśmy z różnych rodzin, środowisk, mieliśmy inne doświadczenia życiowe. Często człowiek, który według nas jest "zły", doznał w swoim życiu wielu zranień i raniąc innych tak naprawdę szuka miłości, zrozumienia, akceptacji...
 Najłatwiej jest nam oceniać, trudniej bronić, a najtrudniej samemu przyjmować uwagi innych, szczególnie wtedy, kiedy mijają się z prawdą. W życiu często tak się zdarza, że to co oceniamy, lub sądzimy - prędzej czy później nas spotyka...Bóg w ten sposób uczy człowieka pokory.
W moim życiu było wiele takich lekcji. Nie raz musiałam uznać swoją małość, aby uświadomić sobie, że wszystko co mam; wiara, dobra, talenty, radość, dobroć...pochodzi od Boga, że "silna" mogę być tylko Jego Mocą, że tylko dzięki Niemu mogę patrzeć na każdego człowieka z należnym mu szacunkiem, zauważać w nim dobro, nawet jak oczami tego nie widzę. Przecież On jest w każdym z nas...tylko my często zasłaniamy Go naszym oddaleniem przez grzech, pychę, zazdrość, egoizm, brak przebaczenia...
Wiem, że nie chcę oceniać innych, uważać się za lepszą...ale czasem tak to wychodzi....myślę, że w moim życiu musi być jeszcze dużo lekcji pokory, abym w każdym człowieku potrafiła dostrzegać dobro, abym szanowała poglądy innych, co nie znaczy, że muszę się z nimi zgadzać. Myślę, że wtedy z większą łatwością będę mogła wnikać w Wolę Bożą, dowiadując się, czego On ode mnie oczekuje.


...Jezu uczyń serca nasze według Serca Twego...

2007-09-05 ...Radość z kochania...


W mojej wędrówce i poszukiwaniu Boga potrzebuję różnych myśli i słów wypowiadanych przez mądrzejszych ode mnie ludzi...często je zapisuję, aby w trudnych chwilach się nimi krzepić. Mam również  małą biblioteczkę z różnymi takimi mądrościami, które pomagają mi wzrastać. Niedawno wróciłam do książki  "Radość z kochania" - przewodnik życia duchowego Matki Teresy z Kalkuty na każdy dzień roku...dostałam ją kilka lat temu od mojej kochanej synowej, jak jeszcze nie była synową, z taką dedykacją: "Każdego dnia dostajemy od życia kamienie...to od nas zależy, czy zbudujemy z nich most, czy też mur...życzę, by wiara, nadzieja i miłość pomogły w budowaniu mostu, który będzie bramą do życia, ludzi i Boga". 
Dzisiaj mija 10 - ta rocznica śmierci tej niesamowitej Misjonarki Miłości...pozwolę sobie czasem na cytowanie fragmentów z tej wartościowej książki.


"Mówię często, że jestem małym ołówkiem w rękach Boga. To On myśli. To On pisze. To On robi wszystko, chociaż czasami jest to trudne, bo ołówek łamie się i trzeba go często ostrzyć. Bądźmy narzędziem w Jego rękach, pozwólmy Mu używać siebie zawsze i wszędzie...powiedzmy tylko Bogu  - TAK ".


2007-09-01 ...będziesz CZŁOWIEKIEM...


Wiele lat temu przeczytałam taki list -  ojca do syna...przepisałam go...zacytuję niektóre jego fragmenty...myślę, że warto.

Jeżeli zdołasz zachować spokój,
chociażby wszyscy już go stracili, ciebie oskarżając;
Jeżeli nadal masz nadzieję,
chociażby wszyscy o tobie zwątpili,
licząc się jednak z ich zastrzeżeniem;
Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia,
jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami,
jeżeli nie odpłacasz za nienawiść nienawiścią,
nie udając jednakże mędrca i świętego;
Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę,
traktując jednakowo oba te złudzenia;
Jeśli potrafisz przegrać
i zacząć wszystko od początku, bez słowa,
nie żaląc się, że przegrałeś;
Jeżeli umiesz zmusić serce, nerwy, siły,
by nie zawiodły,
choćbyś od dawna czuł ich wyczerpanie,
byleby wytrwać, gdy poza wolą
nic już nie mówi o wytrwaniu;
Jeżeli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi,
nie tracąc uczciwości.
Jeżeli nie mogą cię zranić nieprzyjaciele,
ani serdeczni przyjaciele;
Jeżeli cenisz wszystkich ludzi,
nikogo nie przeceniając;
Jeżeli potrafisz spożytkować każdą minutę,
nadając wartość każdej przemijającej chwili;
twoja jest ziemia i wszystko, co na niej
i co najważniejsze - synu mój -
będziesz CZŁOWIEKIEM.

Rudyard Kipling



2007-08-30 ...Śląska Fatima...


Dzisiaj nad ranem wróciłam z Turzy Śląskiej, z Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej, gdzie odbywają się regularnie, comiesięczne Noce Pokuty i Wynagrodzenia, które związane są z kultem Matki Boskiej Płaczącej z Syrakuz. Byłam tam już wiele razy...coś przyciąga mnie do tego miejsca. Za każdym razem jestem pod wielkim wrażeniem panującej tam atmosfery, oraz głębokiej wiary ludzi, również bardzo młodych...przeżywam tam bardzo wzruszające i pełne wewnętrznej radości chwile...aż żal wracać do codzienności. Zmęczenie daje o sobie znać dopiero w drodze powrotnej. Sanktuarium w Turzy Śląskiej zostało nazwane "Śląską Fatimą". Nazwa ta nie jest przypadkowa...zdarzają się tam cuda, których ja, również jestem świadkiem. Pierwszy cud jaki wydarzył się w tym miejscu, to uzdrowienie niewidomej dziewczynki... Ponad rok temu, woda z cudownego źródełka uzdrowiła oko mojej bliskiej znajomej. Stan oka był tak zły, że nie nadawało się do operacji. Kiedy przetarła wodą powieki jej wzrok znacznie się poprawił...i ten stan trwa do dzisiaj...często mi o tym przypomina. Trzeba to miejsce odwiedzić, aby poczuć jego moc.

Matko Boża, Lekarko Niebieska, wypraszaj nam Łaskę codziennego szukania Chrystusa na krętych ścieżkach naszego życia. Amen.

2007-08-27 ...niebo...


"Niech się nie trwoży serce wasze...
 wierzycie w Boga i we Mnie wierzcie.
 W domu Ojca Mego jest mieszkań wiele,
 gdyby tak nie było to bym wam powiedział..."


Jest to jeden z moich ulubionych cytatów z Pisma Świętego...jak dobrze żyć taką nadzieją. Nasze życie to droga...ufam, że jest to droga do Nieba. W niebo spoglądam codziennie wiele razy, w chwilach modlitwy, dziękczynienia, próśb...Lubię myśleć i marzyć o tym niebieskim mieszkaniu, w wiecznej szczęśliwości. Pomaga mi to przezwyciężać wszystkie trudności życia ziemskiego. Mieszkam wysoko i każde spojrzenie w okno to widok nieba...co chwila innego żywego obrazu. Niedawno utrwaliłam trochę takich niepowtarzalnych widoków z mojego okna. Zdjęcia te, nie są może zbyt dobrej jakości, ale są moje...z miejsca w którym żyję.



2007-08-25 ...Matka Boska Częstochowska...


Częstochowa to jedno z najczęściej i najliczniej odwiedzanych Sanktuariów Maryjnych w Polsce...jest to duchowe serce naszej ojczyzny...skarbiec wielkich narodowych pamiątek...miejsce natchnień poetów i azyl prostych ludzi. Jasna Góra w przeciwieństwie do innych Sanktuariów w Polsce i w świecie nie jest miejscem Objawień Maryjnych...sławę zawdzięcza Cudownemu Obrazowi, który sprowadził do Częstochowy w 1382 roku z zamku w Belzie na Rusi, książę Władysław Opolczyk, powierzając go opiece Paulinów. Jest to najstarszy obraz Matki Bożej w Polsce...został uznany za relikwię. Od samego początku zasłynął cudami, które nadały rozgłos temu Sanktuarium w kraju i w świecie...modląc się przed tym Cudownym Obrazem, wielu ludzi doznało uzdrowienia, nawrócenia, oraz innych, licznych Łask. Do końca nie jest znane pochodzenie tego obrazu...według jednego z przekazów obraz Matki Boskiej Częstochowskiej mógł być namalowany przez Św. Łukasza Ewangelistę, na desce stołu, przy którym Najświętsza Rodzina modliła się i spożywała posiłki....piękna byłaby taka historia powstania tego obrazu. Co, Ta Matka w sobie ma, że tylu ludzi od wieków Ją odwiedza, prosi o pomoc...Ona jest przykładem, jak żyć, jak kochać Boga, jak Słowo Boże wcielać w czyn. Bardzo lubię odwiedzać Jasnogórskie Sanktuarium...modlić się przed Tym cudownym wizerunkiem. Święto Matki Boskiej Częstochowskiej - Królowej Polski, jest podwójnym świętem w mojej rodzinie...wiele lat temu, 26-go sierpnia urodziłam wspaniałego syna.

2007-08-22 ...dwa rodzaje pokoju...


Po niedzielnej pielgrzymce, cały czas jestem tak bardzo napełniona Bożym pokojem i radością, że chciałabym, aby ta radość udzieliła się wszystkim, których Bóg stawia na mojej drodze życia...aby każde ludzkie serce doznało tej niezastąpionej niczym Łaski.
Podczas ostatniej wieczerzy Jezus powiedział do swoich uczniów : "Pokój zostawiam wam, pokój Mój daję wam...nie tak jak daje świat, Ja wam daję' /J14,27/.
Świat, też chce dać nam pokój...ten ludzki pokój. Jednak są to dwa różne rodzaje pokoju...dwa różne rodzaje radości. Majątek, sukcesy, uznanie, komplementy to pokój, który daje świat...pokój krótkotrwały, tymczasowy. Wystarczy, że utracimy zgromadzone dobra, zdrowie, spotka nas czyjaś nieuczciwość, złośliwość i pokój pryska, radość znika...pojawia się lęk, który rodzi się z szukania ludzkiego pokoju...im bardziej przylgniemy do świata, tym więcej mamy wewnętrznego niepokoju.
Pokój Chrystusowy jest zupełnie inny...jest darem Bożym...płynie z Jego obecności w naszym życiu. Przyjąć pokój Chrystusowy, to zdać się całkowicie na Niego...otworzyć swoje serce i pozwolić Mu działać. Człowiek napełniony Bożym pokojem odczuwa radość, która jest do pogodzenia z każdym cierpieniem, niepowodzeniem...staje się odporny na brak ludzkiego pokoju...bo ta radość wypływa z głębi serca...z serca napełnionego Łaską wiary i Bożej miłości. Dzięki radości otrzymanej od Chrystusa, możemy uczynić wokół siebie wiele dobra... dzięki naszej radości wiele osób może spotkać się  z Bogiem. Z radosnego serca łatwo wypływa uśmiech...uśmiech potrafi uleczyć ze smutku, podnieść na duchu...zawsze można nim obdarować...nic nie kosztuje. Kiedyś usłyszałam od kogoś, że uśmiech to najlepszy język międzynarodowy, bo wszyscy go rozumieją...nie można temu zaprzeczyć, tak jest naprawdę.

"Jak długo człowiek nie zwraca się do Boga, jest w ustawicznym ruchu, niepokoju...

oddając się Bogu znajduje pokój, którego dotąd szukał".



2007-08-19 ...pielgrzymka do Matki Piekarskiej...



Tegoroczna pielgrzymka śląskich kobiet do Matki Bożej Piekarskiej - Matki Miłości i Sprawiedliwości Społecznej odbyła się pod hasłem "Przypatrzmy się powołaniu naszemu"...przewodniczył jej Abp Damian Zimoń...mówił między innymi o powołaniu każdego człowieka do świętości, o powołaniu rodziców chrześcijańskich do dawania wiarygodnego świadectwa wiary i nadziei swoim dzieciom. Jak co roku, udałam się tam z wieloma intencjami, swoimi, swoich bliskich...również o Was kochani, odwiedzający mnie blogowicze pamiętałam i przekazuję Wam Błogosławieństwo od Matki Piekarskiej - zwanej również Lekarką Chorych. W archiwach parafialnych znajduje się księga cudów, zawierająca świadectwa licznych uzdrowień. Nie ma takiej pory dnia, ani roku, aby w kaplicy przed cudownym obrazem nie było klęczących, modlących się w ciszy ludzi...znajdują się tam niezliczone wota złożone przez uzdrowionych. Pogoda dopisała, kobiety i dziewczęta też...nie brakowało również mężczyzn. Wróciłam, jak zawsze z takich miejsc, radosna, umocniona wiarą, nadzieją i miłością...napełniona Bożym pokojem...z nowymi siłami do codziennego szukania Chrystusa na krętych ścieżkach mojego życia.

Modlitwa do Matki Piekarskiej

Najukochańsza Matko z Piekar, Lekarko Chorych.
Z głęboką pokorą i dziecięcą ufnością zbliżamy się do Ciebie i błagamy, żebyś nam wyjednała u Swego Syna Miłosierdzie za nasze grzechy i skuteczną pomoc w naszych potrzebach
. W tym miejscu przez Ciebie wybranym, tak wiele razy pomagałaś ludziom cierpiącym, smutnym i nieszczęśliwym. Dlatego i my ufamy, że nas nie opuścisz w naszych zmartwieniach, ale jako Matka najlepsza weźmiesz nas w
Swoją opiekę teraz i przy śmierci naszej. Amen.



2007-08-16 ...wiara dziadków...


Moja droga do Boga ciągle trwa...jest nieustannym procesem. Od najmłodszych lat, na moją wiarę miało wpływ wiele osób. Jak przypominam sobie swoje dzieciństwo, to myśli kierują się do nieżyjących już dziadków ze strony mamy...dziadkowie ze strony taty już nie żyli. Spędzaliśmy u nich z rodzicami każde wakacje, pomagając przy żniwach...my dzieci, też mieliśmy swoje obowiązki. Wspominam te czasy z wielką radością...bardzo lubiłam tam jeździć. Oprócz rodziców, dziadkowie byli dla mnie szczególnymi przekaźnikami wiary. Według mnie byli świętymi ludźmi...dobrymi dla siebie i każdego człowieka. Jak tylko o nich pomyślę, to przypomina mi się ich głęboka wiara, wzajemna miłość, oraz piękne duże obrazy z Matką Bożą, które wisiały nad ich łóżkami. Często widziałam ich długo modlących się rano i wieczorem, robiących znak krzyża na chlebie, żegnających się przed jedzeniem, wyjściem z domu...ciągle mam w pamięci dziadka podnoszącego i całującego każdy kłos zboża leżący na ziemi...robił to z  wielkim szacunkiem.  Wielką miłością dziadka były również konie. Jak patrzę wstecz, to były to zupełnie inne czasy...nie było książek, czasopism religijnych, Pismo Święte było bardzo trudno dostępne...Oni mieli tylko książeczki do nabożeństwa. Każdego dnia widziałam, szczególnie babcię, czytającą tę książeczkę...przez wszystkie te lata jak tam jeździliśmy. Dziwiłam się wtedy, ile można czytać jedną małą książeczkę. Dzisiaj wiem, że była to dla niej wielka skarbnica...sama po latach przekonałam się, ile w książeczce, oprócz modlitw, pieśni jest tekstów do refleksji, które można ciągle na nowo odkrywać. Dziadek zmarł pierwszy. Po jakimś czasie, gdy odwiedzaliśmy grób dziadka, usłyszałam jak babcia z nim rozmawiała...usłyszałam takie słowa:  "już niedługo przyjdę do ciebie, znowu będziemy razem"...jaką ona musiała mieć wiarę i miłość. Żyła jeszcze długo i cały czas swoją postawą pełną pokory, dobroci zjednywała sobie ludzi...zmarła z różańcem w dłoniach. Bardzo kochałam moich dziadków, wierzę, że są już blisko Boga...ufam, że się Tam spotkamy.





<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
   

  





Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
O mnie
renka50
Słówko o mnie
Ten blog powstał po to, aby dzielić się największym skarbem jaki mam...Łaską wiary w Boga...nic nie dzieje się przypadkiem nad wszystkim czuwa Bóg.
Zobacz mój profil
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
59686
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
1451
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
47
Księga gości
 
MOJA CODZIENNA MODLITWA

Boże, daj mi na dzisiejszy dzień, taką pogodę ducha, abym zniosła wszystko to, czego zmienić nie mogę...daj mi siłę i odwagę, abym zmieniła, to co
powinnam, oraz daj mi mądrość, abym potrafiła odróżn
ić jedno od drugiego.

MODLITWA JANA PAWŁA II DO DUCHA ŚWIĘTEGO


Duchu Święty ,

proszę Cię o dar Mądrości do lepszego poznawania Ciebie i Twoich doskonałości Bożych , o dar Rozumu do lepszego zrozumienia ducha tajemnic wiary świętej , o dar Umiejętności , abym w życiu kierował się zasadami tejże wiary, o dar Rady , abym we wszystkim u Ciebie szukał rady i u Ciebie ją zawsze znajdował, o dar Męstwa , aby żadna bojaźń ani względy ziemskie nie mogły mnie od Ciebie oderwać , o dar Pobożności , abym zawsze służył Twojemu Majestatowi z synowską miłością, o dar Bojaźni Bożej, aby żadna bojaźń ani względy ziemskie nie mogły mnie od Ciebie oderwać. Amen.



MOJE ULUBIONE MYŚLI
 JANA PAWŁA II

-
"...wszyscy jesteśmy równi wobec BOGA i śmierci..."
-
"...każdy z nas jest tajemnicą Bożej Miłości..."
-
"...gdy człowiek żyje bez BOGA zawsze cierpi..."
-
"...serce człowieka żyjącego w pokoju z BOGIEM, jest przepełnione radością..."
-
"...rodzina silna BOGIEM, to rodzina w której miłość jest prawdziwa i trwała..."
-
"...od BOGA jesteśmy i do Boga wracamy, przypomina nam o tym Krzyż CHRYSTUSA..."
-
"...człowiek nie może siebie do końca zrozumieć bez CHRYSTUSA, nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego prawdziwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie..."
-
"...CHRYSTUS nigdy nie zawodzi, pomaga przetrwać każdą trudność..."
-
"...nie lękajcie się, otwórzcie drzwi CHRYSTUSOWI, ogrzejcie się JEGO MIŁOŚCIĄ..."
-
"...Duch Pański zamienia nasz lęk w odwagę, naszą ślepotę w światło, naszą ludzką słabość w moc i nadzieję..."
-
"...póki idziesz w życiu z CHRYSTUSEM, dajesz radę, jeśli stracisz GO z oczu zaczniesz tonąć..."
-
 
"...świadczyć o CHRYSTUSIE, to żyć według Ewangelii..."
-
"...żadnego szczęścia nie da się budować bez prawdy - JEZUS powiedział; JA jestem DROGĄ, PRAWDĄ i ŻYCIEM, jeśli we MNIE trwać będziecie, będziecie szczęśliwi..."
-
"...trzeba bardziej przejmować się SŁOWAMI BOGA, niż ludzi..."
-
"...wiara jest sposobem na życie, oczy uzyskują zdolność dostrzegania piękna i harmonii wszystkiego co żyje na tym świecie..."
-
"...mocna wiara, z której rodzi się Nadzieja, uwalnia człowieka od lęku, daje mu siłę duchową do przetrwania wszystkich burz życiowych..."
-
"...człowiek jest wielki nie przez to co ma, kim jest, lecz przez to, czym dzieli się z innymi..."
-
"...dobro rozprzestrzenia się przez MIŁOŚĆ..."
-
"...pokój i radość to owoce MIŁOŚCI..."
-


WIERSZ OD INTERNETOWEJ PRZYJACIÓŁKI
ANI

                                                                   
PRZYJACIEL

Egzamin z pewnością zdany,
Słowa mądrością splatane.
Czas wypełniony z pożytkiem dla Pana,
Twa praca na chwałę Bogu oddana.

W kolejną drogę znów wyruszysz,
Nie jedno serce miłością wzruszysz.
Gdyż jest czyste i szczere,
Szczęściarz, kto zwie się Twym przyjacielem.

Z sercem otwartym przyjęłam anioła,
Który był lekiem dla duszy i ciała.
Pamiętasz... jabłka z gwoździami ?
Serce waliło, gdy wymienialiśmy się sms-ami.

Dziwnie Bóg ludzkie dusze łączy,
Różne miejsca w czasie plącze.
Na drugim końcu świata,
Brat odnajduje brata.

Anula 41 

-

WIERSZ OD ADAMA


Byłaś dla mnie ukojeniem-
Byłaś wiary spełnieniem.
Kiedy przychodziłem do Ciebie-
Czułem,że więcej w Boga wierzę.

Tak bardzo rozumiałaś moje wiersze-
Mówiłaś ciągle - są piękne.
Kiedy pisałem o własnej śmierci-
Wiedziałaś,że to przygotowania są chęci.

Wiesz dobrze,tak jak ja wiem,
Że gotowym na śmierć być chcę.
Wiesz dobrze,że nie ja-
Odejść chcę sam.

Reniu-tak bardzo Ci dziękuję-
Reniu-tak bardzo mi Ciebie brakuje.
Brakuje mi Twoich słów-
Żal,że nie będzie Ciebie już.

Proszę dzisiaj Dobrego Boga-
By radosną była Twoja droga.
Nie mówię więc żegnaj-
Mówię dzisiaj-będę pamiętał.

Reniu na pożegnanie ten skromny wiersz-wiem,że nie zmienię Twojej decyzji-żal jednak,że rezygnujesz z prowadzeniu bloga-żal-Więc dziękuję Ci z całego mojego serca-dzisiaj smutnego-dziękuję Ci,że mogłem Cię poznać poprzez słowa-Pamiętać będę-Twoje ciepłe serce-Trudne są pożegnania-już nic więcej nie powiem...adampoeta...





Zobacz serwisy INTERIA.PL